Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

1 lipca 2017

Orientana, Ajurwedyjski tonik do włosów

Jakoś w grudniu czy styczniu miała miejsce akcja Mania wcierania organizowana przez Anwen. Brałam w niej udział właśnie z bohaterem dzisiejszego postu. Efekty miałam przygotowane od lutego, ale miałam kryzys wiary w bloga i takie tam :P lepiej późno niż wcale. W każdym razie zdecydowanie warto zapoznać się z poniżej opisanym kosmetykiem. Zaznaczam jeszcze raz, że zdjęcia były robione w grudniu i potem w lutym, więc włosy wyglądają zupełnie inaczej.

Na tonik do włosów Orientany zdecydowałam się z kilku powodów. Po pierwsze, chciałam wypróbować wcierkę, która nie bazuje na alkoholu. Po drugie, ciekawiły mnie kosmetyki tej marki i bardzo, bardzo chciałam się z nimi bliżej poznać. Kosmetyk do włosów to najprostsza droga do mojego serca, więc na takowy się zdecydowałam. A jeśli jeszcze ten kosmetyk bazuje na naturalnych składnikach, to jest nam bardzo po drodze. Po trzecie, do zakupu ostatecznie przekonała mnie opinia Moniki z bloga sophieczerymoja.com [klik]. Jak ajurwedyjski tonik sprawdził się na mojej głowie? O tym w dalszej części wpisu.

W stosowaniu wcierek moim głównym celem nie jest przyrost, a zmniejszenie wypadania i zagęszczenie włosów. Nie mam aktualnie parcia na długość włosów, bo i tak muszę systematycznie podcinać to co farbowane. Natomiast marzę aby moje włosy były gęste, grube i mocne.

Wydawałoby się, że pojemność 100 ml, to malutko, ale tonik stosowany co drugi dzień, wystarczył mi spokojnie na 1,5 miesiąca z półtoratygodniową przerwą na początku stycznia. Co prawda producent zaleca stosowanie codziennie, ale cały czas walczę z wydłużeniem świeżości włosów i wcierałam tonik co drugi dzień, najczęściej na noc, a jak myłam włosy wieczorem to na przynajmniej godzinkę. Ponoć całkiem dobrze wcierka sprawdza się stosowana po myciu w niewielkiej ilości (przedłuża świeżość włosów), u mnie to się nie sprawdziło, ale warto dać temu tonikowi szansę. Z takim składem ma szansę w ten sposób zadziałać. Butelka wyposażona jest w atomizer, co mnie osobiście nie odpowiada, wolę aplikować wcierki z butelki z aplikatorem typu "dziubek". Zapach ziołowo - mentolowy, ale nie jest mocny. Kosmetyki z nurtu ajurwedy kojarzą mi się z intensywnymi ziołowo - kadzidlanymi zapachami, ale Orientana jest taka polsko - indyjska, także podejście mam bardziej jak do rodzimych kosmetyków niż azjatyckich.

Skład? Bardzo proszę:


Mamy tu: wodę ;), ekstrakt z liści aloesu, puder z amli, ekstakt z Neem, glicerynę, coś z jojoba (nie jest to olej, a nie wiem jak dokładnie przetłumaczyć, ktoś mnie oświeci? :D), ekstrakt z liści wąkroty azjatyckiej (Brahmi), Bhingraj, puder z orzechów Shikaki, kozieradka, lotos tygrysi, emulgator, henna Lawsonia Inermis, ekstrakt z bazylii świętej (Tulsi), lawenda, arnika górska, rozmaryn, tymianek, kamfora, mentol, trzy konserwanty dopuszczalne w kosmetykach naturalnych.

Na początku miałam duże wątpliwości co do alkoholu benzylowego, który uznawany jest za potencjalny alergen i "wysuszacz", podobnie jak etanol. Znalazłam jednak informacje, że benzyl alcohol występuje w olejkach eterycznych, ma działanie bakteriobójcze i jest zaakceptowany przez komisje, certyfikujące kosmetyki. Także ok, jest na końcu składu, nie będę aż tak czepliwa. 

Ekstrakty tutaj zawarte mogą być dla nas nieco egzotyczne, ale z ich działaniem zdecydowanie powinniśmy się poznać bliżej. Neem działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, Brahmi i Bhingraj działają stymulująco na cebulki włosów, lotos tygrysi i amla wzmacniają włosy, swojskie kozieradka, tymianek i rozmaryn wzmacniają i zapobiegają wypadaniu. Dużo osób odczuwa chłód i mrowienie po aplikacji. Jest to zapewne sprawka kamfory i mentolu. Ja po wtarciu toniku nie czuję kompletnie nic.


No dobra, dobra, ale jak to wszystko wypadło w praktyce? Włosów w odpływie było już mniej po dwóch zastosowaniach, później wypadało ich coraz mniej. W grudniu i w styczniu miałam sporo stresów, a w takich okolicznościach + niskie temperatury i zapominanie o czapce zazwyczaj nie wpływa to dobrze na stan moich włosów i powoduje wypadanie garściami. Pod tym względem ta zima przebiegała dla mnie wyjątkowo łagodnie. Włosy są o wiele mocniejsze, mogę je przeczesać palcami i nie zostaje mi na dłoniach żaden włos.

Druga sprawa to o wiele mocniejsze baby hair. To są jeszcze włoski, które wyrosły mi przed ostatnim farbowaniem. Wcześniej wypadały przy kolejnych farbowaniach, teraz robią się coraz dłuższe i mocniejsze. Natomiast mam wrażenie, że nie pojawiły się żadne nowe bejbiki, poza tymi, które miałam już wcześniej. Widzę czasami w necie zdjęcia chmary takich włosów i zawsze zaskakuje mnie ich ilość. Moja mama śmiała się, że już wszystkie cebulki mam zajęte i dlatego nic się nie pojawia. Żarty żartami, ale nieco przeraziła mnie taka ponura wizja.

Wcierka w bardzo niewielkim stopniu wpłynęła na porost, standardowo bez żadnego wspomagania włosy mi rosną 1 cm na miesiąc. Mierzyłam 30 stycznia i wyszło 1,3 cm, czyli bez szału. Co prawda wciąż nie wiem czy dobrze mierzę, więc nie uważam to za jakiś szczególny wyznacznik. Bluzkę specjalnie założyłam taką pasiastą, żeby był punkt odniesienia, ale i tak zdjęcia wyszły jakoś tak krzywo. 


Czy warto wydać ok. 26 zł na tak małą wcierkę? Jeśli wypadają nam włosy, zdecydowanie warto. Skład jest naprawdę imponujący a efekty pojawiły się u mnie bardzo szybko. Ja swoją zakupiłam w Lilaróż, zresztą jak 90% moich kosmetyków (mam tam 5 minut i zawsze po drodze :D). Można zakupić również w internetach, np. tu [klik] albo tu [klik]. 

Jakie kosmetyki z Orientany macie wypróbowane i warte polecenia? Chętnie coś sobie jeszcze potestuję :D

22 komentarze:

  1. Kompletnie nie znam i spotykam sie z tym pierwszy raz :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/06/futrzana-kamizelka-czy-tylko-na-jesien.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ciekawy kosmetyk, jak włosy wypadają to warto go poznać ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bo powinien być lepiej dostępny, a tak to trudno trafić na Orientanę w drogeriach :)

      Usuń
  3. Ja mam od wszystkiego łupież na głowie i boję się takich wcierek, ale z tego, co widzę, to nie ma tam alkoholu i jest wiele ekstraktów, więc może nie byłoby tragedii. W sumie zachęciłaś mnie tym produktem ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak alkoholu na duży +, wydaje mi się, że ta wcierka to dobra alternatywa dla głów, którym alkoholowe wcierki więcej szkodzą niż przynoszą pożytku :)

      Usuń
  4. Z Orientany nic nie testowałam,ale firmę znam 'ze słyszenia' :) Musze poszperać w ich ofercie,może znajdę coś dla siebie,bo ta wcierka nie wiem czy mi się przyda,nie mam wypadających włosów :)
    Na początku przeczytałam że masz kryzys wiary w boga i sobie myślę-co do tego ma szampon? :D o ja głupia i ślepa :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne mają kremy do twarzy, dość treściwe, ale u mnie na noc fajnie się sprawdzały :) hahaha, no wiesz, zawsze mogło chodzić o jakiegoś boga włosomaniaczek, kosmetyków czy coś :D ale aż sama musiałam sprawdzić czy dobrze napisałam :D

      Usuń
  5. ja nie wierzę w takie kosmetyki...
    Obserwuję i zapraszam do mnie: http://thewomenlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No może cena nie jest najniższa, ale jak spotkam na promocji to się skusze, bo tez od dawna mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa wcierka i trochę inna niż klasyczne Jantary czy Joanny :)

      Usuń
  7. ładnie wyglądają Twoje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuj, szkoda, ze one tak tylko ściemniają do zdjęć :D

      Usuń
  8. Znam markę i miałam okazję testować już kilka jej kosmetyków. Z tym produktem spotykam się jednak po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo ciekawi ich żel do mycia twarzy z ryżem, ale cena dla mnie ciut zaporowa :)

      Usuń
  9. Markę znamale uzywałam bardzo mało produktów, cały czas jestem na etapie poznawania firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jeszcze nie mam z nimi dużego doświadczenia, to co trochę hamuje mój zapał to ceny ;)

      Usuń
  10. Ja i bez wypadania włosów chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)