Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

27 czerwca 2017

Vianek, Szampon odżywczy do każdego rodzaju włosów

O, to jest właśnie taka recenzja, która wisiała na blogu od kilku miesięcy. Czas najwyższy zrobić tu nieco porządku. Zapraszam na reckę szamponu odżywczego marki Vianek.

W jednej z postów pisałam o oleju odżywczym do włosów Vianka [klik], który sprawdza się u mnie rewelacyjnie i spokojnie mogę go polecać wszystkim dookoła. Razem z nim w zestawie zakupiłam też szampon. Czy spisywał się równie dobrze co olejek do włosów?


Szampon zamknięty jest w butelce o pojemności 300ml, stylistyka charakterystyczna dla całej marki. Mnie się te opakowania bardzo podobają, mają swój klimat i jakoś tak od razu kojarzą mi się z polskimi naturalnymi kosmetykami. Nie wiem czemu byłam święcie przekonana, że szampon będzie koloru pomarańczowego, tak samo jak olejek. Byłam zaskoczona, gdy okazał się bezbarwny. Jest nieco rzadki, pachnie lekko i morelkowo, podobnie jak olejek, ale nie tak intensywnie. Całość mamy zużyć w 3 miesiące. O ile w przypadku szamponu nie powinno być z tym problemu, tak Sylveco i Vianka lekko ponosi z tymi terminami zużycia. Na krem brzozowy Sylveco jest pół roku, a i tak się nie wyrobiłam, stosując raz dziennie porcję wielkości jednogroszówki


Rzućmy okiem na skład:

woda, cocamidopropyl betaine i lauryl glucoside (dwa łagodne środki myjące), gliceryna, miód, kolejny łagodny środek myjący, ekstrakt z miodunki plamistej, nawilżający pantenol, łagodny środek myjący, lecytyna sojowa chyba w roli emolientu, olej z pestek moreli, emolient, nawilżający kwas mlekowy, zagęstnik, konserwant, zapach.

Ekstrakt z miodunki plamistej ma wzmacniać cebulki, a za odżywienie ma odpowiedać właśnie miodunka, miód, lecytyna i olej z pestek moreli. Może nie jestem wybitnym specem od składów, ale moim zdaniem skład jest jednak bardziej nawilżający niż odżywczy. Warto zwrócić uwagę, że jest on też bardzo lekki. Zawarte środki myjące są łagodne i nie wyładowali szamponu kilogramem emolientów, oblepiaczy i środków pianotwórczych. Troszkę to ostatnie wpłynęło na moją opinię.


Po pierwsze ciężko było mi go rozprowadzić na głowie. Rozrabianie szamponów w pudełeczku czy kubeczku jest dla mnie czynnością denerwującą, mam okresy, że spieniam tak szampony, ale szybko zazwyczaj rzucam to w cholerę. Z szamponem Vianka miałam wrażenie, że tam gdzie przyłozyłam rękę z szamponem, tam on zostawał i nie mogłam go w żaden sposób rozprowadzić po całej głowie. Jak walnęłam go na tył głowy, to musiałam później dokładać porcję na czubek i na boki. A następnie jeszcze polać wodą, żeby zaczęło się pienić. W związku z tym wydajność pozostawia u mnie wiele do życzenia i te 3 miesiące ważności wydają się bardzo odległe.

Po drugie szampon u mnie nie domywał olejów. A to już jest coś czego wybaczyć nie mogę. Nie cierpię myć włosów dwa razy, a tutaj po olejowaniu było to niezbędne, nawet jak wcześniej nakładałam na olej maskę. Nie odważyłam się z Viankiem na eksperymenty, typu olejowanie, a na to kompres z ciepłej oliwy z oliwek z miodem. 

Test solo wypadł mocno niepomyślnie, gdyż po myciu szamponem i nie zastosowaniu niczego skończyło się matowymi, lekko splątanymi włosami. A generalnie kołtuny i plątanie się włosów to dla mnie abstrakcja i szczęśliwie nieczęsto tego doświadczam. Także szamponu używałam w połączeniu z odżywkami lub maskami, ale ostatecznie bez olejowania. W ten sposób mogłam też myć włosy co drugi dzień, także szampon nie przyspiesza przetłuszczania. Zaliczam to na plus. Podczas takiego użytkowania włosy były gładkie, miłe w dotyku, ale to raczej wynikało z zastosowanych kosmetyków po myciu. 

Dla kogo szampon może być odpowiedni? Przede wszystkim dla osób, które mają wrażliwą skórę głowy, a włosy reagują obciążeniem na bogatsze, emolientowe składy. I dla osób, które spieniają szampony przed ich nałożeniem. Na pewno nie odżywi włosów ani nie nawilży mocno przesuszonych czy zniszczonych. Zresztą nie taka rola szamponu. 


Cena szamponu odżywczego oscyluje między 18 a 20zł. Można go dostać w internecie, niektórych sklepach zielarskich i drogeriach. Nie wiem jak wygląda sytuacja w Hebe (baaardzo dawno nie byłam) i Rossmannach (podobno pojawiają się tam kosmetyki tej marki, ale czy również szampony, tego nie udało mi się sprawdzić, bo w trzech Rossmannach jakich byłam, nie znalazłam nic). Ja go kupiłam w Lilaróż (ówczesny Jasmin) w zestawie z olejkiem za 30zł i cieszę się, że nie zrobiłam tego osobno. Szampon jest dla mnie przeciętny w działaniu i uciążliwy w użytkowaniu. Prawdopodobnie moje włosy wolą mocniejsze oczyszczanie albo po prostu do takiego jestem przyzwyczajona. Bardzo lubię Sylveco i serię Vianek, masa ich kosmetyków się u mnie sprawdza i na pewno chociażby z czystej ciekawości wypróbuję inne ich produkty do włosów. Najbardziej ciekawią mnie pszeniczny szampon Sylveco, balsam myjący i szampon z odżywką Biolaven. Jeśli utrafię te produkty w okazyjnej cenie, na pewno się skuszę, bo zwyczajnie jest to we mnie silniejsze :D

Znacie ten szampon? Który z produktów do włosów rodziny Sylveco sprawdził się u Was, a który okazał się klapą?  

7 komentarzy:

  1. Hej!
    Kurczę, też mam mieszane uczucia co do tego szamponu! Obecnie zużywa go mój chłopak, bo myje włosy co drugi dzień, mi jakoś śmierdzi i w ogóle ostatnio wolę myć Kallosem Color niż nim... a daty... nie wiem jak dużo musiałabym używać codziennie każdego kremu i tego szamponu, żeby zdążyć. A pózniej co? Wyrzucić? Ech, natura :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to samo mi chodzi, niby ten Vianek myje, ale jednak coś z nim jest nie tak. No wersja nawilżająca w tej sytuacji też jakoś mnie nie przekonuje.
      A z terminami ciężko, może jakby się używało na spółę z mamą, siostrą, przyjaciółką to można się w terminie zamknąć, no ale tak się nie da przecież przy każdym kosmetyku! :D

      Usuń
    2. No właśnie! Z mamą ostatnio podzieliłam się kremem o terminie 3 miesięcy od otwarcia... dziad miał starczyć na pół roku (polecenie kosmetologa), a tu taki termin, chyba muszę o to jeszcze dopytać.

      Usuń
  2. Jak u Ciebie plątał włosy, a nie masz z tym problemu, to u mnie dopiero byłaby masakra.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam jedynie próbki tego szamponu. Niesamowicie plątał mi włosy przez co nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa widzisz, czyli z tym plątaniem coś jest mocno na rzeczy. Ja miałam z kolei próbki szamponu Sylveco, tego pszenicznego i bardzo fajnie odbił mi włosy u nasady, a długość nie ucierpiała w żaden sposób. Może jest lepszy niż ten Viankowy :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)