Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

29 stycznia 2017

Vianek, Odżywczy olejek do włosów

Chyba dopadła mnie zimowa depresja. A przynajmniej chandra. Wracam codziennie z pracy i mam niemożność robienia czegokolwiek, włączam tylko byle jaki serial i staram się przeżyć do piątku.
Od kilku dni próbowałam sklecić notkę, ale słowa nijak nie chciały się ułożyć w logiczny ciąg. Zaczęłam chyba sześć różnych tematów i rzucałam każdy po dwóch akapitach.
Motywacja potrzebna od zaraz!

Aby się podbudować piszę dziś o kosmetyku, który skradł moje serce. Mam na myśli odżywczy olejek do włosów Vianek. Stosuję go już dość długo i w różnych konfiguracjach, za każdym razem spełnia swe zadanie znakomicie.



200 ml olejku znajduje się w białej, charakterystycznej dla Vianka butelce z pompką. Minus za to, że nie widać ile produktu zostało w środku. Ale zawsze można odkręcić pompkę i zajrzeć do środka. Spotykam się również z opiniami o wadliwości ich opakowań, mój egzemplarz też ma swoje wady. Mianowicie, przy otwieraniu plastikowej zakrętki zdarzyło mi się, że cała pompka wyskakiwała z opakowania (skleiła się z nakrętką) i chlusnęłam olejkiem po całej okolicy. Miałam ten niefart, że zrobiłam to w pokoju, przy stole z komputerami. Nie polecam :P Nie pomaga wycieranie pompki po każdym użyciu, i tak potrafi się skleić. Po drugie sama pompka też niekiedy zawodzi. Olejek zawsze przelewam na talerzyk w ilości kilku pompek, żeby tłustymi dłońmi nie upaćkać całej butelki. Co jakiś czas pompka jakby się zacina i zamiast wypuścić normalną porcję oleju, wypluwa ją z siebie z prędkością i siłą krztuszącego się kranu po awarii wodociągowej. Równa się to z tym, że ten olej co jest na talerzyku, rozpryskuje się na wszystko dookoła. Trochę to irytujące, bo zdarza się nawet przy bardzo delikatnym i powolnym wciskaniu pompki. Cena olejku do włosów oscyluje od 20 do 22 zł, ja kupiłam w zestawie świątecznym z szamponem z tej samej linii w cenie 30 zł. Widziałam również ten zestaw w sklepie Agnieszki [klik].

Według producenta na zużycie olejku mamy 3 miesiące. Tia, jasne, konia z rzędem temu, kto go w tym czasie wykończy. Ja swój otworzyłam 25 listopada i butelka nadal jest dość ciężka. Dopóki olej widocznie nie zmieni swoich własności, nie mam zamiaru się tym krótkim terminem przejmować. Nie wiem jakim cudem niektórym dziewczynom na włosy dłuższe niż moje wystarczają dwie, trzy pompki. Dla mnie przynajmniej 5 porcji było minimalne (to mniej więcej ilość na talerzyku na zdjęciu niżej). Zajrzyjmy jeszcze w skład:


olej sojowy, olej z pestek moreli, emolient pochodzenia roślinnego, masło awokado, ekstrakt z nagietka lekarskiego, ekstrakt z miodunki plamistej, ekstrakt z ziela pięciornika gęsiego, witamina E, olej rokitnikowy, lecytyna, zapach.

No trzeba przyznać, że jest on bardzo obiecujący. Obawy miałam wobec masła awokado, wydawało mi się nieodpowiednie, zbyt ciężkie dla moich wysokoporowatych włosów. Olejek zawiera w sobie ekstrakty ziołowe, przez co teoretycznie istnieje ryzyko przesuszenia. U mnie nie miało nic takiego miejsca, pomimo, że włosy ciągle uważam za zniszczone i skłonne do wysuszenia. Wydaje mi się, że bogactwo emolientów niweluje wysuszające działanie ziół. Zalecam jednak ostrożność i obserwację efektów. Jeśli chodzi o zapach to jest bardzo słodki, kojarzy mi się z morelkami. Przy częstym stosowaniu stał się nieco uciążliwy. Jednak zapach zdecydowanie na plus, wszystko co nie pachnie kostką rosołową, jestem w stanie ocenić pozytywnie.

Od końca listopada miałam tygodnie, że stosowałam ten olejek przed każdym myciem, ale też takie, że nakładałam go raz w tygodniu. Często nakładałam go na noc i uprzednio zwilżając włosy mgiełką. Nakładany na godzinę lub dwie, również korzystnie wpływał na włosy. Obecnie to moja ulubiona mieszanka olejowa do włosów, BDFM został zdetronizowany. Za każdym razem włosy są gładkie i lśniące, przy regularnym stosowaniu stały się sprężyste, szczególnie bliżej nasady, bo końcówki i tak mi się w końcu rozdwoiły. Niekiedy nakładałam go też na skórę głowy, zero podrażnienia czy alergii, ale nie odczułam też jakiegoś wybitnego wpływu na skórę czy cebulki. Pewnie zbyt rzadko go w tej roli stosowałam, bo po przygodach z olejem łopianowym z Elfa Pharm jakoś odechciało mi się olejowania skóry. Poza tym stosowałam wcierkę Orientany. Olejek dobrze się zmywa łagodnym szamponem, nie raz zostawiałam go na noc i myłam włosy przed pracą, gdy nie mam czasu nakładać jeszcze maski do zemulgowania.


Olejek Vianek nakładałam również na końcówki wilgotnych włosów. Problem w tym, że wyciśnięcie z opakowania kropli olejku do zabezpieczenia końcówek, jest niewykonalne.Nie obciążał i nie strączkował, jednak dla mnie sam olej to za mało, silikony są dla mnie niezbędne. Tym bardziej teraz zimą, gdy włosy narażone są na zimno, śnieg. deszcz, przytrzaśnięcie zamkiem od kurtki czy zawinięciem się w szalik. Także końcówki w tej chwili tak czy siak potrzebują podcięcia.

Vianek ma bardzo podobny olejek do ciała, na kilku blogach czytałam, że dziewczyny ten do ciała nakładają też na włosy. No więc ja zrobiłam inaczej i tym do włosów, wysmarowałam sobie nogi i tyłek :D poziom zmiękczenia skóry oceniam bardzo wysoko, ale strasznie długo się wchłaniał i zostawił lepki film. Za to miejscowo na kolanach i łokciach sprawdził się cudownie i ukoił przesuszoną skórę.

Podsumowując jest to świetny olejek, który ma szansę zdać egzamin na włosach każdego rodzaju. Zdecydowanie polecam do wypróbowania, jeśli cenicie sobie oleje w pielęgnacji włosów.

Lubicie kosmetyki tej firmy? Mnie ciekawi najbardziej ich wcierka z serii normalizującej :)

9 komentarzy:

  1. Miałam właśnie ten do ciała i tak go pokochałam, że kupiłam także wersję do włosów. Uwielbiam ich zapach i zdecydowanie polecam eksperymentować z oboma: mają faktycznie podobne składy i spokojnie można na używać w dowolny sposób. Moje włosy też go kochają. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze tego olejku do włosów, ale firmę vianek bardzo lubię :) Kochana zażegnaj chandrę już niedługo wiosna :) <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nic nie miałam Vianka ale ta wcierka tonizująca też mnie interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam go i bardzo lubię, ale zacinająca się pompka mnie denerwuje :/

    OdpowiedzUsuń
  5. ja bardzo lubię produkty marki vianek, ale olejku jeszcze nie testowałam.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam jeszcze takiego olejku, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam olejków tej marki, ale znam maseczkę-peeling z tej serii odżywczej i bardzo ją polubiłam. Olejek pewnie też kiedyś kupię, ale na razie korzystam z tych, co mam - m. in. z migdałowego, którego moje włosy polubiły;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam kosmetyki tej firmy. Moim zdaniem to najbardziej rozpoznawalna polska marka kosmetyków naturalnych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam niestety jeszcze żadnego produktu tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)