Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

18 grudnia 2016

Niedziela dla włosów #3 nawilżająco i pierniczkowo, czyli miód i kakao w akcji


Chwilkę mnie tu nie było, w zeszłym tygodniu nawet niedzieli dla włosów nie udało mi się zorganizować. Jak to w życiu bywa, miałam małe zawirowania w rzeczywistości, powiem Wam, że w ciągu ostatniego tygodnia 3 razy zmieniały się moje plany na tegoroczne Boże Narodzenie, a i jeszcze zmiany w życiu zawodowym się szykują. Na dodatek dopadł mnie jakiś wirus i 3 dni miałam wyjęte z życiorysu. Co za dziwny rok, dobrze, że się kończy...

No, ale koniec tej smętnej prywaty. Okres świąteczny od czterech lat kojarzy mi się przede wszystkim z aromatem pierniczków. Wtedy koleżanka ze studiów namówiła mnie na wspólne pieczenie i odtąd nie wyobrażam sobie nie upiec pierników na święta. I tak sobie dziś pomyślałam, jak cudownie by było, gdyby takimi pierniczkami pachniały mi włosy. I że moim włosom przydałaby się porządna dawka nawilżenia.


Do dzisiejszej mieszanki jako bazy, użyłam miodowej odżywki Kallosa, którą kupiłam ostatnio w Jasminie na Piłsudskiego. Skład ma krótki i typowo nawilżający (propylene glycol, pantenol i miód), no i zawiera tylko jeden lekki silikon, a te w większej ilości niestety czasami zakłamują wyniki eksperymentów. Do miseczki wrzuciłam trochę odżywki, dwie łyżki miodu, dwie łyżeczki kakao i płaską łyżeczkę cynamonu. Ten ostatni dodałam dlatego, że rozgrzewa i pobudza krążenie, a na długości może podkreślić złote refleksy na rudych włosach. Miód jest humektantem, od kakao oczekiwałam odżywienia i ujarzmienia odstających włosków. Jak ta mieszanka pachniała! Cudo! Gdyby nie ta odżywka (która, swoją drogą, sama ciut śmierdzi i szczęśliwie pozostałe składniki to stłumiły), to bym ją najchętniej zeżarła. Maska wyszła nieco gęsta przez sporą ilość kakao, więc dodałam odrobinę wody. I trzeba dobrze rozmieszać, bo na początku porobiły się grudki.


Oczywiście, dużo wcześniej na skórę głowy nałożyłam wcierkę Orientany, o tym kroku zawsze pamiętam. Włosy na długości zwilżyłam wodą i nałożyłam moją miksturę. Wtarłam ją również tuż przy skórze głowy. Po pierwsze usyfiłam wszystko. No ale mniejsza z tym, jak piekę pierdyliard pierniczków też wszystko usyfiam, więc mogę to wybaczyć (sobie). Następnie zawinęłam włosy w folię, ręcznik i taki włosing urządziłam na 40 minut. Błąd jaki popełniłam, to za słabe odsączenie włosów z wody przed nałożeniem maski. Czułam jak spod folii co jakiś czas coś spływa, a nie wiem jak Was, mnie to doprowadza do szewskiej pasji. No i ręcznik trochę brudny, więc lepiej użyć taki już spisany na straty.

Włosy umyłam drożdżowym Fitokosmetikiem, wczesałam na 5 minut odżywkę arganową Nacomi, spłukałam i zostawiłam je do wyschnięcia. Jeszcze w wilgotne wtarłam dwie krople serum Isany.

Dramat! :D
Zdjęcia robiłam w sztucznym świetle. Generalnie włosy po takim zabiegu są miękkie i miłe w dotyku. Spodziewałam się jednak dużo bardziej spektakularnego efektu. Ale pachną, przebija się nuta kakao, co niezmiernie mnie ucieszyło. U nasady, czyli tam gdzie najmniej zniszczone, mają nawet całkiem ładny połysk. Niestety, włosy są ewidentnie niedociążone, nie stało się nic jeśli chodzi o odstające włoski, jak zobaczyłam to zdjęcie końcówek z bliska, to nie wiedziałam czy śmiechnąć czy zapłakać. Jednak moje włosy wymagają konkretnego olejowania, samo nawilżanie sprawia, że są bardzo lekkie, takie fruwajki. Jest to odczuwalne też z przodu, na pasmach, które najczęściej dotykam i poprawiam. Kudełki w tej części są jakby lżejsze i bardziej cienkie od pozostałych i potrafią sobie sterczeć w każdą stronę, jeśli ich mocno nie odżywię. Niestety, na żadnym zdjęciu nie było to widoczne. Myślę, że lepiej by było gdybym po myciu zastosowała silniejszą, emolientową odżywkę. Co na pewno uczynię przy kolejnej okazji :D

Co myślicie o takich kuchennych rewolucjach przeniesionych na włosy? Sprawdzają się u Was tego typu kombinacje? 


2 komentarze:

  1. U mnie kakao trochę zwiększa objet ość i nie wygładza najlepiej, ale lubię go dodawać do masek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam nadzieję na objętość, pewnie spróbuję w przyszłości :) a dodajesz tylko kakao do masek czy coś więcej? :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)