Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

19 grudnia 2016

Evree, Hamamelisowy tonik do twarzy

Dzisiaj napiszę o czymś kompletnie innym niż zazwyczaj, w każdym razie "niewłosowym". Stwierdziłam, że trochę przynudzam z tymi włosami ;) zgadnijcie jaki kosmetyk zużywam najszybciej? Paradoksalnie nie jest to nic do włosów, te produkty zużywam wyjątkowo wolno. Za to w szalonych ilościach wykańczam toniki do twarzy, butelka wystarcza mi na jakieś 2, maksymalnie 3 tygodnie. Co ciekawe toniki goszczą w mojej pielęgnacji dopiero od pół roku, może mniej.


W każdym razie hamamelisowy tonik od Evree kupiłam kiedyś w Super Pharmie. Hamamelisowy znaczy nic innego jak oczarowy. Zamknięty jest w błękitnej butelce z przezroczystego plastiku. Pojemność to 200 ml. Ceny są zróżnicowane, od 14 (promka) do 20 zł, ostatnio nawet w Hebe widziałam go w promocji. Butelka zawiera atomizer. Sam tonik to przezroczysty płyn o ładnym, odświeżającym zapachu, który umila aplikację. Skład? Bardzo proszę:

INCI: Aqua, Hammamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water, Alcohol, Glycerin, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Panthenol, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, Geraniol, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene. 

Mamy tu więc hydrolat z liści oczaru i zaraz za nim alkohol, nawilżającą glicerynę. Modyfikowana guma z drzewa tara i następnie niemodyfikowana to substancje emulgujące, poza tym tworzą na skórze film, który ma chronić przed utratą wilgoci. Konserwant, drugi konserwant, pantenol, jeszcze paskudniejszy konserwant, i znowu konserwant, zapach, duuużo zapachów.

Ogólnie skład brzydki, bardzo dużo konserwantów i potencjalnych alergenów. Okropność! Tak mam, że mnie czasem zaćmi w drogerii i patrzę na ten skład, ale tłumaczę sobie, że wypróbować nie zaszkodzi. Później coś takiego używam z bólem, bo staram się nie wyrzucać niczego, taka kara za głupotę. Producent napisał na opakowaniu tę śpiewkę, że 0% parabenów, silikonów, parafiny i olejów mineralnych. No kuźwa, ja to jeszcze kupuję i taką decyzję biorę na siebie, ale ile jest osób, które przez taką wzmiankę myślą, że używają naturalnego produktu. Szczerze? Już wolę w składzie parabeny niż pochodną formaldehydu. Niestety, też nie zawsze jestem konsekwentna, ech... 


Mnie akurat podczas stosowania nic nie uczuliło, ale ja mam twarz z gatunku tych pancernych, ogólnie wrażliwcom zdecydowanie odradzam. Tonik Evree przeznaczony jest dla cery z niedoskonałościami, dlatego ten oczar i pewnie również alkohol. Nic mnie nie wysuszało ani nie ściągało, co w przypadku samego oczaru miało miejsce. Alkohol generalnie może podrażniać i wysuszać, no i wzmagać produkcję sebum. U mnie szczęśliwie nie miało to miejsca, ale zaznaczam, że takie ryzyko jest. Myślę, że jakoś to zrównoważyli nawilżaczami, ale i tak kanał.

Producent napisał, żeby tonikiem spryskiwać twarz i wklepać, nie kumam czemu nie zalecają nakładać go wacikiem. Mój pomysł to dlatego, że kosmetyk mocniej wnika w skórę i wtedy te konserwanty mogą rozsadzić twarz od wewnątrz (żart, oczywiście). Przez 3 dni używałam go tak jak każą i po tym czasie miałam wrażenie, że wszystkie pory wystają mi na zewnątrz. Cera wyglądała bardzo nieświeżo, dlatego nakładałam go jak Pan Bóg przykazał. No wtedy było lepiej nawet. Skóra zmatowiona, nie mierzyłam sobie pH (bo nie umiem), ale mam nadzieję, że spełniał swoją powinność. Pory robiły się nieco mniej widoczne. Co było przyjemne, to uczucie odświeżenia po przemyciu twarzy. Tak sobie zgaduję, że przy ciągłym stosowaniu uczucie odświeżenia zamienia się w uczucie zakonserwowania. Ale może się czepiam.


O ile działanie było całkiem satysfakcjonujące, o tyle skład pozostawia wiele do życzenia. Tego toniku więcej na pewno nie kupię, bo jest mnóstwo o wiele bardziej wartościowych kosmetyków. 

Znacie ten kosmetyk? Jakie miejsce w Waszej pielęgnacji zajmują toniki do twarzy?

12 komentarzy:

  1. Ja miałam tę wersję w różowej buteleczce.

    Było tak dawno, że nawet już nie pamiętam czy byłam z niego zadowolona. Chyba nie,jeśli tak szybko poszedł w zapomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nic wartego zapamiętania ;)

      Usuń
  2. w sumie ogórki można to i skórę można zakonserwować ;p a jak:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, co się nie da jak się da? :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ale skład bardzo taki sobie, mnie bardziej ciekawi ten Benton o którym pisałeś ;)

      Usuń
  4. Z reguły toniki mnie uczulają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Kurcze, szkoda, bo jest kilka naprawdę wartych uwagi, u mnie toniki mocno wpływają na stan cery. Może hydrolaty lepiej by się u Ciebie sprawdziły?

      Usuń
  5. właśnie kończę różową wersje

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam jeszcze niz z tej firmy, ale jka na smaym początku szalu na nie w blogosferze były same pozytywne i niebieńsko zachwycające opinie, tak teraz coraz częściej widze negatywy :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc, spodziewałam się po tej firmie czegoś lepszego. Jedyne pozytywy jakie słyszałam w ostatnim czasie, odnosiły się do balsamów lub mleczka do ciała.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)