Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

18 listopada 2016

Planeta Organica, Szampon Aleppo

Wokół rosyjskich kosmetyków zrobiło się sporo szumu. Trzy lata temu jak zakładałam bloga, nie miałam z nimi w ogóle do czynienia, a ich dostępność była dość słaba, głównie był to internet albo nieliczne sklepy zielarskie. Zresztą do teraz wiele osób dziwi się na wzmiankę o tych kosmetykach. Pewnie gdyby wprowadził je Rossmann, stałyby się o wiele bardziej powszechne i dopiero wtedy wiele Pań przestałoby kręcić nosem, twierdząc, że co rosyjskie, to musi być gorsze.



Szampon Planeta Organica kupiłam jako pierwszy rosyjski szampon, wcześniej używałam tylko Babydreama (tego nowego z lwem na etykiecie), ale w końcu kompletnie mi obrzydł, a jak odkryłam, że 5 minut od mojego mieszkania jest drogeria, która ma mnóstwo rosyjskich i naturalnych kosmetyków, to popłynęłam. Nie tylko z tym szamponem. 

Odżywczy szampon Aleppo zamknięty jest w plastikowej, nieprzezroczystej butelce o pojemności 250ml, spotykany w cenie od 12 do 17zł. Butelka posiada pompkę, którą trzeba się troszkę namachać, żeby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Etykiety z tej linii Planety Organica podobają mi się i nie mam im nic do zarzucenia. Z tyłu mamy skład po naszemu i po ichniemu. Nie jestem pewna, ale ostatnio jak byłam w drogerii, zauważyłam, że chyba etykietki się pozmieniały (teraz jest różowa). Niestety nie miałam czasu aby sprawdzić czy coś więcej uległo zmianie, np. skład, który na moim egzemplarzu przedstawia się następująco:

INCI: Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (organic olive oil), Ficus Carica (Fig) Fruit Extract (extract of figs), Nigella Sativa Seed Extract (extract of black cumin), Organic Rosa Damascena Flower Oil (organic damask rose oil), Cedrus Atlantica Bark Oil (Atlas cedar oil), Thymus Vulgaris Oil (thyme extract), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (grape seed oil), Crocus Sativus Oil (oil saffron); Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside , Potassium Olivate, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Citric Acid



Zainteresowanych tajemniczym "Aqua with infusion of..." zachęcam do przeczytania tego postu u Kascysko (klik). Dystrybutor, który przykleja naklejki z polskim opisem, twierdzi, że szampon jest przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów, ale osobiście już dawno przestałam się interesować tym co producent, tudzież dystrybutor, mają do powiedzenia. Na prawo i lewo trąbi się, że szampony rosyjskie są takie mega łagodne i delikatne. Otóż, w tym akurat przypadku nie do końca tak jest, ponieważ zaraz za naszym hydrolatem pełnym cudowności mamy Magnesium Laureth Sulfate, który tak jak SLS i SLes należy do grupy siarczanów i siłą również im dorównuje. Czytałam, że ten akurat detergent nie podrażnia skóry, niemniej jednak nazywajmy rzeczy po imieniu. Masterem od składów nie jestem, jednak z pomocą kosmopedii coś tam jestem w stanie z tych składów odczytać i proszę Państwa w szamponie Aleppo mamy np. sól. Taką jak w kuchni. Co prawda kryje się ona na końcu składu, ale myślę, że wrażłiwcy powinni obchodzić się z tym szamponem ostrożnie. 

Konsystencja jest nijaka, ani gęsta ani rzadka, kolor zielonkawy, lekko perłowy. Zapach delikatny, trochę daje jakimś kadzidełkiem. Piana z szamponu jest bardziej kremowa, na pewno jest inna niż w szamponach z SLS-ami. Na mycie nakładałam na dłoń mniej więcej 3 pompki, jednak w trakcie mycia, niekiedy musiałam dołożyć szamponu. Sprawę rozwiązuje metoda "kubeczkowa" (u mnie w sumie "pudełeczkowa").



Działanie? Bez szału, szampon Aleppo lekko odbijał włosy u nasady, ale efekt utrzymywał się jakieś 5 godzin. Później sprawiały wrażenie odrobinę obciążonych, były one domyte, ale nie zachowywały świeżości przez pełne 2 dni. Słabo radził sobie z olejami, w tej kwestii Babydream jest nadal mistrzem. W ogóle nie plątał mi włosów i co ciekawe, nie strączkował ich na końcach, a z drugiej strony też ich nie wysuszał - stosowałam go z oliwkową odżywką tej samej firmy. Nie powodował swędzenia głowy (a to dla mnie bardzo ważne). Ot, taki szamponowy przeciętniak. Na początku stosowałam go co mycie, później mi się znudził i sięgałam po niego raz na tydzień. Tylko dzięki temu starczył mi na 2 miesiące, stosowany za każdym razem, na pewno skończyłby się zdecydowanie wcześniej. 

Dostępny jest w wielu sklepach internetowych, np. tutaj, swój kupiłam stacjonarnie w drogerii Jasmin za 12,99zł.

Podsumowując, nie jest to najlepszy szampon pod słońcem, dla mojej niewrażliwej skóry głowy sprawdził się przeciętnie i to słowo najlepiej oddaje moje wrażenia. Do tego szamponu zapewne już nie wrócę, aczkolwiek czytałam dużo pozytywów o odżywkach z tej linii i pewnie, prędzej czy później, jakąś zakupię. Taka natura kolekcjonera :D



Znacie? Lubicie?


7 komentarzy:

  1. Nie znam tego szamponu, ale poczytam sobie o aqua with fusion dzięki Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć co siedzi w tych "bogatych" produktach ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, a szkoda, bo fajnie się zapowiadał.

      Usuń
  3. aleppo bardzo polubiłem :)
    obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kuszą pozostałe z tej serii ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)