Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

29 listopada 2016

Pervoe Reshenie, Receptury Babuszki Agafii, Balsam na cedrowym propolisie (wersja estońska)



Szampony i balsamy propolisowe Babuszki Agafii ciekawiły mnie niezwykle od czasu kiedy pierwszy raz ujrzałam je w internecie. Wszyscy je polecali i nie znalazłam wówczas negatywnych opinii. W końcu jakieś 1,5 roku temu zakupiłam szampon na kwiatowym propolisie i był świetny. Ta seria miała jednak dla mnie dość wysoką cenę, bo ok. 20 - 25 zł. Gdy jakoś w kwietniu zauważyłam w oknie wystawowym małego eko sklepiku, balsamy propolisowe w zawrotnej cenie 9,80 zł, wbiegłam tam radośnie, myśląc sobie jakie to mam szczęście w życiu i zakupiłam balsam na cedrowym propolisie. Czy ten dar od losu wyszedł mi na dobre?


Balsam na cedrowym propolisie to butla o pojemności 550 ml, czyli ogrom. Sam balsam ma dość rzadką konsystencję, pachnie jakoś tak niczym szczególnym. Poważnie, z niczym mi się ten zapach nie kojarzy. Jakieś zioła i tyle. Etykietka ładna, nic się nie odkleja ani nie klei. Jedynie biała karteczka z polskim opisem wyblakła i nie mam pojęcia co tam jest napisane. Do składu przejdę za chwilę.


Miałam bardzo wysokie oczekiwania względem tego balsamu. Zaczęłam go używać w okresie jak nie pielęgnowałam włosów w bardziej zorganizowany sposób. Na początku nakładałam balsam na 3 minuty zaraz po myciu, przy czym zaznaczam, że nie odsączałam włosów z wody, tylko kładłam na takie całkiem mokre. Po dwóch tygodniach stosowania nie zrobił nic. I jedna rzecz której wybaczyć nie mogę - splątał mi włosy! Moje włosy się nie plączą, nie mam kołtunów, żadnych problemów z czesaniem. Po tym balsamie włosy kotłowały się dramatycznie. Obraziłam się wtedy straszliwie na ten balsam i schowałam go do szafki, żeby mnie nie irytował swoją wyniosłą, wielką butlą. 

Do balsamu wróciłam dwa miesiące temu, gdy robiłam przegląd kosmetyków. Po pierwsze, tym razem osuszałam włosy z nadmiaru wody zaraz po myciu. Próbowałam go również wczesywać na mokro. I balsam nadal nie robił nic. Do wczesywania nie nadaje się kompletnie. Żeby w ogóle poczuć, że mam go na włosach, musiałam nałożyć pełną garść, a to naprawdę dużo. Próbowałam nakładać na minutę, 3, 10 i 15. Za każdym razem brak efektu, jakbym nic na włosy nie nakładała. Tym razem było mi po prostu przykro. Bo taki hit w internetach, a ja nie umiem się nim obsługiwać. 

Sugestia dlaczego tak jest przyszła do mnie całkiem przypadkiem na jednej z grup o naturalnych kosmetykach na fb. Mianowicie trafiłam tam na informację, że część kosmetyków od Pervoe Reshenie występuje na naszym rynku w dwóch wersjach: produkcji rosyjskiej i estońskiej. Jest to spowodowane tym, że firma przeniosła część swoich zakładów na teren Unii Europejskiej. Rozróżnić możemy je przede wszystkim w ten sposób, że kod EAN produktów rosyjskich zaczyna się od cyfr 46, a estońskich od 47. Druga sprawa to pojemność, balsamy i szampony rosyjskie występują w butelkach 600 ml, estońskie 550 ml. Niestety, na tym różnice się nie kończą.


Najważniejsze - skład. Balsam na cedrowym propolisie, który znalazłam w necie w cenie 21,90 zł ma skład następujący:

(ROSYJSKI) INCI: Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar (Żywica sosny długoigielnej), Beeswax (wosk pszczeli), Pollen Extract (Pyłek kwiatowy), Pinus Sibirica Ledeb Oil (propolis cedrowy), Saponaria Officinalis Root Extract (ekstrakt z mydlnicy lekarskiej), Picea Albies Wood Tar (sosna zwyczajna), Alfredia Cemua Cass Extract (żywica jodłowa), Berberica Sibirica Pall Extract, (berberys syberyjski), Veronica Officinalis Extract (ekstrakt z przetacznika lekarskiego), Geranium Pratense Extract (pyłek kwaitowy), Panax Ginseng Extract (żeń-szeń), Araliaceae Juss Extract(aralia), Centaurium Erythraea Extract (wyciąg z centurii zwyczajnej), Pinus Sibirica Pollen Extract (Pyłek z szyszek cedrowych), Jasminum Officinale Flower Wax (Organiczny wosk kwiatowy), Cedrus Deodora Wood Oil (Olej cedrowy), Rubus Saxatilis Oil (Olej z maliny kamionki), Propolis Extract Milk (Wyciąg z propolisu); Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Natomiast ten, który zakupiłam za 9 zeta ma skład taki:

(ESTOŃSKI) INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Amodimethicone, Dimethicon, Propolis Extract*(organiczny ekstrakt propolisu), Inula Helenium Extract (oman wielki), Humulus Lupulus Flower Extract (chmiel), Helianthus Annuus Hybrid Oil (olej słonecznikowy), Cera Alba* (organiczny wosk biały), Cedrus Atlantica Bark Oil (olej cedrowy), Chamomilla Recutita Oil (olej rumiankowy), Geranium Sibiricum Extract* (organiczny ekstrakt bodziszka), Panax Ginseng Root Extract* (organiczny ekstrakt żeń szenia), PEG-12 Dimethicone, Pinus Sibirica Needle Extract (ekstrakt z orzeszków cedrowych), Pinus Sibirica Seed Oil (olej cedrowy), Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters (zmydlony olej cedrowy), Xanthan Gum, Hydrolyzed Milk Protein (proteiny mleczne), Panthenol (prowitamina B5), Niacinamid (witamina B3), Ceteareth-20, Citric Acid, Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 15985, CI 19140, CI 42090, CI 14720.

Skład balsamu estońskiego wygląda jakby ktoś wywrócił ten rosyjski na lewą stronę. Ja rozumiem wymogi UE, ale to już chyba lekka przesada. Poza tym w wersji estońskiej mamy sporo substancji, które ani trochę nie pasują do kosmetyku "naturalnego", chociażby badziewne konserwanty i barwniki. Z drugiej strony mogłoby się wydawać, że wersja estońska jest bogatsza, no i zdecydowanie silikonowa, co powinno mieć na moje włosy całkiem niezły wpływ. Mamy tutaj zarówno oleje, jak również proteiny mleczne, pantenol i niacynamid, czyli substancje stosunkowo cenne. Wersja rosyjska opiera się na wodzie bogatej w wyciągi roślinne, oleje (aqua with infusion of). Nie wiem czy w wersji estońskiej jest tego tyle co kot napłakał czy ten syf na początku składu tłumi całe dobroczynne działanie dalszych składników. 

Na stronie polskiego dystrybutora kosmetyków rosyjskich znalazłam również czarne mydło Agafii i skład "estoński", zaczynający się od SLeS. Chodzą słuchy, że seria propolisowa będzie całkowicie wycofana. 

Wiem, że dużo osób chwali sobie te produkty, jednak za jakiś czas możemy się lekko zdziwić ich działaniem. Wiedzieliście o tej zmianie? Myślicie, że wpłynie to na jakość kosmetyków całej marki? 



4 komentarze:

  1. Mam rosyjski ale szampon na cedrowym propolisie- uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara ;) super, że się sprawdza :)

      Usuń
  2. Muszę sprawdzić kraj pochodzenia bo mam szampon i balsam z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jestem bardzo ciekawa skąd są i jak się sprawdzają :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)