Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

27 listopada 2016

Niedziela dla włosów #1 olejek odżywczy Vianek i glinka anapska



Dość długo zastanawiałam się czy w ogóle wprowadzać tego rodzaju serię jak niedziela dla włosów Jednak faktem jest, że najwięcej czasu na włosowe kombinacje mam właśnie w niedzielę, również wtedy na spokojnie mogę zrobić jakieś zdjęcia włosów przy świetle dziennym. Niestety, obecnie w tygodniu z reguły wracam jak już jest ciemno, a zdjęcia włosów w sztucznym świetle do niczego się nie nadają. Stąd decyzja, że jednak swoje niedziele dla włosów będę dokumentować na blogu, ale postaram się robić wtedy ciekawsze rzeczy niż klasyczne olej - mycie - odżywka :)

Wczoraj przed snem wmasowałam w skórę głowy serum łopianowe Elfa Pharm, używam go od połowy października i na pewno niedługo napiszę o nim coś więcej. Dziś rano zwilżyłam włosy mgiełką z aloesem i jaśminem z Joanny Naturii i od razu na długość nałożyłam odżywczy olejek do włosów Vianek (na końcówki najwięcej), bez zawijania włosów w ręcznik, siedziałam tak 1,5 godziny. Następnie przygotowałam sobie mieszankę z żółtka jajka, Kallosa Blueberry (jakieś 50 ml), oliwy z oliwek (1 łyżka) i białej glinki anapskiej (płaska łyżka). Glinki stosuję namiętnie w pielęgnacji twarzy, a od jakiegoś czasu testuję je również na włosach. Mam już za sobą próby z peelingiem do skóry głowy na bazie glinki i właśnie pakowanie jej do moich odżywczych bomb do włosów. Zanim nałożyłam mieszankę na włosy, odrobinę zwilżyłam je wodą (nie zmywałam oleju z Vianka!) i najpierw w skalp wmasowałam maskę do włosów - aktywator wzrostu z Banii Agafii (po raz pierwszy). Mieszankę nałożyłam przede wszystkim na długość, ze szczególną atencją wmasowując ją w końcówki. Następnie zawinęłam włosy w folię spożywczą i ręcznik i zostawiłam na 50 minut. Włosy umyłam raz szamponem drożdżowym Fitkosmetik (świeżynka w moich zbiorach, dopiero się docieramy), następnie wczesałam odżywkę z olejem arganowym od Nacomi (też musimy się jeszcze dotrzeć). Odżywka od Nacomi jest dość lekka, dzięki czemu miałam pewność, że nie przyćmi działania oleju i mieszanki przed myciem.



Po osuszeniu włosów z nadmiaru wody, miałam wrażenie, że coś skopałam, bo wydawały się nieco posklejane i tępe w dotyku. Niestety często tak mam, że na jakąkolwiek ocenę włosów muszę czekać aż całkowicie wyschną, bo jak są mokre to się dziwnie kleją, są nieprzyjemne i ani trochę zmiękczone. 

Poniżej zdjęcia przy oknie, niestety zachmurzenie było dziś znaczne, to i zdjęcia wyszły dość ponure. Gdy włosy były wilgotne nałożyłam odrobinę serum łopianowego na skalp, a na końcówki olejek z Isany. Jak wyschły, rozczesałam je szczotą z dzika i wyglądały tak:





Z efektu jestem zadowolona, włosy są miękkie, sypkie, co rzadko udaje mi się osiągnąć. Dodatek glinki czasem sprawiał, że były mega matowe, natomiast dzisiaj żółtko zniwelowało ten efekt, nie są super błyszczące, ale też daleko im do "suchego" matu. Co ogromnie mnie cieszy, udało mi się uzyskać bardzo miękkie i mam wrażenie jakby nieco pogrubione końcówki. Mam cichą nadzieję, że to działanie olejku od Vianka, użyłam go dzisiaj po raz trzeci i to wrażenie grubych końcówek wystąpiło za każdym razem. Włosy nie są w ogóle spuszone, chociaż widać pojedyncze odstające włoski. Tłumaczę sobie, że to włosy, które mi odrastają, dlatego są tak nieposkromione, głos rozsądku mówi jednak, że to tylko moje pobożne życzenia, Świetnie sprawdza się u mnie metoda olejowania włosów na mgiełkę, a następnie dołożenie do tego miksu z innym olejem niż bazowy i emolientową maską. Dzięki temu nie mam również żadnych problemów z domyciem włosów. 



Noo, naprawdę sporo dzisiaj tego na włosy nałożyłam. Bardzo lubię tak kombinować i łączyć wiele produktów. Minusem jest trudność w stwierdzeniu czy na włosy zadziałało korzystnie wszystko z wykorzystanych składników czy też jeden konkretny, a w przypadku faila trudno dojść co jest winowajcą. Dlatego na tak bogatą pielęgnację pozwalam sobie raz w tygodniu, a w pozostałe dni stosuję poszczególne produkty w klasyczny sposób, żeby wiedzieć co mogę stosować solo, a co wymaga tuningu, bo nie dogaduje się z włosami. Jeśli trafiam na jakiegoś parszywca, który nie robi włosom ani nic dobrego ani złego, takie mieszanki są najlepszym sposobem na wykorzystanie przeciętnego gagatka. 

A Wy pozwalacie sobie czasem na takie włosowe wariacje czy cenicie mniej złożoną pielęgnację? Stosowaliście glinki w pielęgnacji włosów? 

4 komentarze:

  1. Planuję zrobić maskę na skórę głowy z glinki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam maskę i peeling :D świetnie sprawdza się też czerwona glinka

      Usuń
  2. Ooooho, ależ fajny włosing. Nie dziwię się, że Twoim włosom się przysłużyło. Muszę kupić ten olejek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nieco mnie fantazja poniosła, ale wyszło jak trzeba, dzisiaj też włosy wyglądają bardzo w porządku, także w ogóle bajka :D Olejek zapowiada się świetnie i cudnie pachnie morelkami, :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)