Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

7 listopada 2016

Który olej będzie najlepszy dla moich włosów? Odwieczne pytanie początkującego włosowego świra


Chciałam popełnić wpis o porowatości włosów, jednakże w tym temacie zostało powiedziane już chyba wszystko. Fantastycznie sprawę przedstawiła Kana (klik) i absolutnie nie mam w tej kwestii nic nowego do dodania. Sama skłaniam się ku temu, że moje włosy są wysokoporowate. Nie mam pod ręką nikogo z mikroskopem aby swą teorię naukowo potwierdzić, jednak stwierdzam, że lata farbowania, brak odpowiedniej pielęgnacji doprowadziły włosy do takiego właśnie stanu. Ponadto, gdy przesunę  jeden włos między palcami (zgodnie z testem opisanym w linku powyżej), to skrzypi jak stara winda w moim bloku. Dla porównania sprawdziłam też włos koleżanki, której włosy wyglądają na niskoporowate i nic nie skrzypiało, a włos był gładki i sprężysty jak struna od gitary. Czasami moje piórka zachowują się jak normalne, średnioporowate włosy, co nastraja mnie optymistycznie na przyszłość - może wcale nie będzie aż tak trudno doprowadzić je do zdrowia. Istnieje też możliwość, że włosy mają różną porowatość w różnych partiach i tak np. końcówki są wysokoporowate, a te bliżej głowy są średnioporowate. 

O olejowaniu też już napisano chyba wszystko. Moje trzy grosze nie będą głosem specjalisty, niemniej jednak, chciałabym mieć tutaj swój mały elementarz olejowania, jak również (przede wszystkim) podzielić się tym, jak takie włosy jak moje reagują na poszczególne oleje i czy coś się będzie w tej materii zmieniało, typu teraz olej awokado jest do bani, ale jak włosy odrosną, to może zacznie współpracować. 

Wiele blogerek wspomina, że gdy pierwszy raz usłyszały o olejowaniu, nie były do tego przekonane. A bo to obrzydliwe, a bo tłuste. Ze mną było inaczej. Bea o bardzo małym rozumku złapała stojący obok komputera olej rycynowy (stosowany od lat jako odżywka do brwi :P) i poleciała wylać sobie na łeb pół butelki. Nie, że jaki olej do moich włosów, a może jakiś z kuchni. Zwyczajnie nie - jedziemy z rycyną. Finału się spodziewacie, włosy miałam faktycznie na wysoki połysk, bo nie mogłam tego zmyć przez 3 dni. Postanowiłam więc nieco się doedukować, dlatego teraz rzucę garścią wyuczonej teorii.

Otóż, oleje to emolienty, które składają się z cząsteczek, a te z kolei z kwasów tłuszczowych. Zawartość tych kwasów determinuje właściwości i możliwości danego oleju. Mamy kwasy tłuszczowe nasycone, występujące przede wszystkim w masłach i stałych olejach oraz oleje nienasycone, mające postać cieczy. Z kolei oleje nienasycone możemy podzielić na jedno- i wielonienasycone. Do mnie w zasadzie przemawia podstawowy podział na omegi i tego będę się trzymać. Mianowicie, mamy jednonienasycone kwasy tłuszczowe omega-9 (kwas oleinowy), kwasy wielonienasycone omega-6 (kwas linolowy) i omega-3 (kwas alfa-linolenowy). Wcześniej pojęcia te były mi znane jedynie z zakresu dietetyki i jakoś do głowy mi nie przychodziło, że ma to jakieś znaczenie w kosmetyce czy pielęgnacji. I chyba tyle z podstawowej teorii. Teraz natomiast poruszę kwestie praktyczne.

Powyższe (szczątkowe) informacje mają się do rzeczywistości w ten sposób, że:
  • oleje jednonienasycone są dość uniwersalne, i teoretycznie mogą sprawdzić się zarówno na włosach średnioporowatych, ale również wysokoporowatych. 
  • oleje wielonienasycone zasadniczo powinny polubić włosy wysokoporowate, ponieważ oleje te mają duże cząsteczki, przez co ogólnie słabo wnikają, ale tym samym łatwiej dopasują się pod rozchylone łuski włosa;
  • oleje nasycone, które mają maleńkie cząsteczki, są super wnikające i teoretycznie lepiej im będzie na włosach niskoporowatych, bo mocno rozchylonych łusek nie wypełnią i wtedy powstaje na głowie pierze.
W teorii brzmi wszystko ładnie, ale trzeba pamiętać, że każde włosy i metody pielęgnacji są bardzo indywidualne. Ten olej rycynowy chyba wtedy za pierwszym razem zalał mi też mózg, bo za nic nie chciałam się przekonać do analizowania jak dany olej faktycznie działa na moje włosy. To co przyszło mi do głowy to kupowałam i metodą prób i błędów ładowałam do oporu. Tak odkryłam olej lniany, który do tej pory uważam za cud natury. Normalni ludzie, którzy w jakiś sposób kontrolują swoją pielęgnację (i wydatki). kupują po jednym oleju z każdego rodzaju i obserwują jak one działają na włosy. 
Mało tego, znalezienie oleju też czasami nie rozwiązuje całego dylematu, bowiem oleje możemy nakładać na włosy na różne sposoby i np. u mnie jeden olej nałożony w inny sposób potrafi dać inny efekt. Może nie są to kolosalne różnice w efekcie, jednak odczuwalne na tyle, że zwróciły moją uwagę. I tak na przykład wspomniany olej lniany mogę lać w każdej postaci i za każdym razem jest perfecto. Z kolei olej z kiełków pszenicy nałożony na sucho, strączkuje mi włosy, pomimo bardzo dokładnego mycia, natomiast zastosowany w masce przed myciem robi furorę. Olej rycynowy dobrze sprawdza się miejscowo i na krótki czas, a nałożony na całą skórę głowy i pozostawiony na noc, powoduje swędzenie. 

Tym samym przechodzę do innej ważnej kwestii. Oleje, które super sprawdzają się na długości włosów, mogą kompletnie odmiennie działać na skórę głowy. Raz, że włosy niekiedy mają inną porowatość na długości a inną u nasady, a dwa skóra głowy po prostu w ogóle może olejowania nie lubić. I wcale nie musi być to głowa skłonna do przetłuszczania (mnie olejowanie skalpu w ogóle nie wpływa na przetłuszczanie, pod warunkiem dokładnego zmycia oleju). Może to się objawiać wzmożonym wypadaniem, świądem, zaczerwieniem i każdą inną podejrzaną rzeczą, która nie miała miejsca przed rozpoczęciem olejowania skalpu. Mnie na przykład olej ze słodkich migdałów super nawilżył i ukoił skórę głowy po farbowaniu, a olejek łopianowy, który miał powstrzymać wypadanie, nie zrobił kompletnie nic (aczkolwiek olejków łopianowych używałam takich raczej średnich i chyba zrobię za czas jakiś jeszcze jedno podejście, tym razem inwestując w czysty olejek łopianowy bez dodatków).

Istotny też jest czas na jaki nakładamy olej. Jedne włosy będą wolały olejowanie przez godzinkę, inne nawet na całą noc (osobiście nie preferuję, chociaż niekiedy sytuacja mnie zmusza i nakładam olej na noc). W ogóle o metodach olejowania napiszę coś osobnego, bo jak tu rozkręcę temat, to post znowu będzie miał kilometr i nikt poza mną tego nie przeczyta. 

Aha, u mnie sprawa wygląda też tak, że olej, którego działanie nie satysfakcjonuje mnie solo, może dawać lepsze efekty w maskach albo mieszankach olejów, gdzie nie stanowi głównego składnika aktywnego. Taki kokos solo robi mi na głowie coś dziwnego, czego jeszcze do końca nie umiem zdefiniować, natomiast w maskach (kupnych), gdzie występuje np. z olejem jojoba (który uwielbiam), nie robi mi żadnej krzywdy.

I jeszcze jedna ważna rzecz. Wchodzimy do spożywczaka a tam Kujawski, rzepakowy, oliwa z oliwek, lniany stoi na półce przy oknie na słońcu. idziemy do drogerii, a tam jakieś 3 miliony olejów, olejków w butelkach po 10ml, 50ml albo 100ml. W oczach się to wszystko mieni, człowiek głupieje i wraca do domu wkurzony, bo zaplanował tak dbać o włosy, a tu nie wiadomo czym. Jaki olej wybrać? Najbardziej wartościowe są oleje nierafinowane, czyli nieoczyszczone i tłoczone na zimno. Oznacza to, że podczas produkcji nie są poddawane wysokiej temperaturze i zachowały jak najwięcej swoich właściwości. Takie oleje powinny być przechowywane w ciemnych, szklanych butelkach. Od razu wspomnę o olejach Nacomi, które występują w butelkach przezroczystych i ciemnych. Ostatnio zostałam uświadomiona, że te w butelkach przezroczystych są rafinowane, a te w ciemnych nierafinowane i zimnotłoczone. Sama jakoś na to nie wpadłam, a przecież, tak na chłopski rozum, wątpię aby firma ładowała szmal w produkcję oleju nierafinowanego, a potem umieszczała go w opakowaniu, które naraża produkt na działanie światła, słońca itd.. Warto pamiętać też, że oleje rafinowane pozbawione są swojego specyficznego zapachu i koloru. Oleje spożywcze zimnotłoczone dobrze jest trzymać w lodówce (np. olej z wiesiołka, zimnotłoczony słonecznikowy). Po pierwsze żeby nie zjełczały, a po drugie żeby pod wpływem stania np. koło kuchenki, gdzie gotujemy obiad, nie straciły swoich cennych walorów. Dość specyficznym olejem jest lniany, który nawet przed otwarciem, czyli w sklepie też, powinien stać w lodówce. Lniany bardzo łatwo się utlenia, przez co szybko traci właściwości. I tej teorii trzymam się bardzo mocno i za nic w świecie nie kupię lnianego rafinowanego czy wystawionego na sklepowej półce. 

Poniżej podstawowa lista olei. Jak poznam kolejne to będę dopisywać.

OLEJE JEDNONIENASYCONE (OMEGA-9) - półwnikające, włosy średnio i niekiedy wysokoporowate
  • makadamia
  • awokado
  • oliwa z oliwek
  • olej ze słodkich migdałów (turbo nawilżacz)
  • arganowy
  • ryżowy
  • moringa
  • sezamowy
  • tamanu (odpowiedni dla skóry głowy przy łupieżu, łuszczycy, stanach zapalnych, ale śmierdzi niesłychanie)
  • z pestek moreli
  • z orzechów laskowych
  • z pestek brzoskwini
OLEJE WIELONIENASYCONE (OMEGA-3, OMEGA-6) - niewnikające, włosy wysokoporowate
  • lniany
  • olej z pestek arbuza
  • olej z kiełków pszenicy
  • olej z pestek malin
  • z pestek truskawek
  • konopny
  • z pestek jeżyn
  • z krokosza barwierskiego
  • olej z pestek winogron
  • z wiesiołka
  • rokitnikowy
  • z pestek dyni
  • sojowy
  • z czarnuszki
  • pachnotka
  • słonecznikowy
  • z orzechów włoskich
  • olej z dzikiej róży
OLEJE NASYCONE - wnikające, włosy niskoporowate
  • olej kokosowy
  • palmowy
  • babassu (który nie wiem czemu bardzo chcę mieć)
  • masła: shea, kakaowe 
DZIWOLĄGI (zawierają przede wszystkim inne kwasy i ponoć nie da się ich zakwalifikować do grup powyższych)
  • olej rycynowy
  • olej jojoba
Oleje oczywiście zawierają jeszcze mnóstwo innych kwasów, witamin o działaniu pielęgnacyjnym. Dla włosów jest to o tyle istotne, że regularnie dobrze przeprowadzony zabieg olejowania sprawia, że włosy są odżywione a nawilżenie z nich nie ucieka. Są mocne, gładkie, elastyczne i mają blask, którego darmo szukać u posiadaczek włosów zniszczonych i matowych. Ponadto, tak pielęgnowane włosy są bardziej odporne na działanie czynników zewnętrznych (zakładając, że stosujemy także ochronę olejowo - silikonową) i co mnie osobiście bardzo cieszy, końcówki nie rozdwajają się w szalonym tempie.

Gdzie kupować oleje? Przede wszystkim sklepy ze zdrową żywnością, zielarskie, markety, internet (uwaga na oleje wrażliwe na czynniki zewnętrzne, nie wiadomo w jakich warunkach będą transportowane). Ja zaopatruję się w oleje w zielarskich i w mojej ulubionej drogerii Jasmin we Wrocławiu, bo mają tam mega dużo ciekawych rzeczy i przynajmniej można pooglądać i podotykać :D

Moja aktualna stosunkowo niewielka kolekcja olei, prezentuje się tak:


Mistrzem focenia to raczej nie jestem xD
Wiem, że temat jest znacznie obszerniejszy, nie jestem jednak na tyle kompetentna w tej materii aby wymądrzać się ponad to co powyżej. I tak mam wrażenie, że skomplikowałam całe zagadnienie do granic możliwości.

Stosujecie oleje w pielęgnacji włosów? Sprawdza się u Was ten teoretyczny podział? A może preferujecie mieszanki olejów?

6 komentarzy:

  1. Ja właśnie idę spać z olejem lnianym :D Ostatnio do niego wróciłam i mam nadzieję, że będę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jaki efekt :) lniany to mój ulubieniec :)

      Usuń
  2. Ależ fajny włosowy blog <3. Obserwuję oczywiście. Ja mam hopla na punkcie olejków i olei. Mój hit największy to chyba mieszanka Yves Rocher, potem babydream fur mama, Swati rewitalizujący. Z niemieszanek kocham lniany, winogronowy, jojoba, z pestek malin, moreli, słodkich midgałów, kokosowy (jak czasem i raczej z maską), awokado, arganowy, makadamia... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Właśnie czytałam też Twoją recenzję Swati i bardzo mnie zaciekawił, zapisałam go sobie w notesie produktów do wypróbowania ;) Z tych, które wymieniłaś nie używałam moreli, resztę znam i chyba tylko arganowy nie zrobił na mnie żadnego wrażenia :)

      Usuń
  3. A ja pierwszy raz siegalam po olej tez bez obrzydzenia ze ble tluste tylko z ciekawosci, tez rycynowy i nawet udalo mi sie go zmyc ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, to miałaś zdecydowanie więcej szczęścia niż ja :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)