Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

9 listopada 2016

Farbowanie z Ultraplexem Joanny + cięcie

Wspominałam już o moich włosowym planie, udało mi się już zrealizować jego pierwszą część. Oczywiście wyszło nie w takiej kolejności w jakiej chciałam, ale efekt i tak jest zadowalający. 

Otóż w zeszły czwartek ścięłam włosy. Nie mogłam się zdecydować do kogo z tym iść, nie mam swojej ulubionej (czyt. zaufanej) fryzjerki. Wracając z zakupów weszłam do pierwszego trafionego zakładu i podeszłam do dziewczyny, której włosy uznałam za ładne. Nie wiem jak Wy, ale ja kompletnie nie ufam fryzjerkom, które na głowie mają miotłę. Nie chodzi mi o to żeby miały nie wiadomo jak wymyślne fryzury, ale niech te włosy będą chociaż ciut zadbane i uczesane. W każdym razie pani kazała przyjść za godzinę. Zastrzegłam jedynie, że chcę cięcie na prosto klasycznymi nożyczkami, bez żadnego degażowania, cieniowania czy innych cudów. Pani chyba się przejęła, bo traktowała moje włosy jakby miały zaraz wybuchnąć i co chwilę pytała czy przypadkiem nie tnie za dużo. Z cięcia jestem zadowolona, chciałam nawet by były nieco krótsze, ale ostatecznie sięgąją nieco za ramiona.


W niedzielę zdecydowałam się również na ostatnie farbowania. Miałam najpierw ufarbować i dopiero ściąć, ale wyszło jak wyszło. Do farbowania zastosowałam system Ultraplex firmy Joanna. Poprzednio również go użyłam, ale na moich zniszczonych na długości włosach nie dał spektakularnego efektu, poza tym było tego za mało na 2 opakowania farby, które wtedy stosowałam. Zakupiłam tylko zestaw podstawowy, bez odżywki i szamponu, bo mam tego aż nadto. Zabiegów typu "-plex" jest już mnóstwo, jednak ich cena dla mnie jest zaporowa i przede wszystkim dlatego takich zabiegów nawet nie biorę pod uwagę. Natomiast za Ultraplex zapłaciłam 18,99 zł w drogerii, czyli cena szalenie przystępna.



Zadaniem systemu Ultraplex jest regeneracja włosów, poddanych zabiegom rozjaśniania lub farbowania. Można go oczywiście zastosować i bez tego i zauważyłam, że ta opcja jest zdecydowanie popularniejsza niż pierwotna. W opakowaniu mamy 3 mini produkty:

1. AKTYWATOR, który dodajemy do farby bądź rozrabiamy z wodą, jeśli nie stosujemy zabiegu do farbowania,
2. STABILIZATOR nakładany na włosy po wstępnym, ale dokładnym spłukaniu farby, ma siedzieć na głowie przynajmniej 10 minut - ja trzymałam go 25 minut,
3. REGENERATOR, dostępny również w pełnowartościowym opakowaniu. Ten krok realizujemy dopiero przed kolejnym myciem włosów. Wg producenta nakładamy go na 10 minut lub dłużej, u mnie znów było to 25 minut.



Farbę z aktywatorem trzymałam na głowie 30 minut, dawniej siedziałam z farbą 45 - 60 minut, ale robiło mi to z włosów potworne siano. Pierwsze zaskoczenie odczułam już przy spłukiwaniu farby, włosy były bardzo gładkie, nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałam. Dopiero po stabilizatorze umyłam włosy szamponem łopianowym Elfa Pharm i nie mogłam zostawić tak włosów bez niczego, dlatego na chwilkę nałożyłam balsam na łopianowym propolisie. Zawsze po farbowaniu nakładałam na 20 minut maskę zakwaszającą, która swoją drogą jest genialna, ale tym razem nie chciałam zaburzyć swoich spostrzeżeń odnośnie Ultraplexu.

Tubki produktów 2 i 3 są mało poręczne, wyciśnięcie całości, jak ma się mokre ręce, graniczy z cudem. Zdecydowanie lepiej wycisnąć wszystko do miseczki i na spokojnie nakładać na włosy.

Regenerator zastosowałam wczoraj, nałożyłam go 25 minut przed myciem, potem mycie szamponem łopianowym i delikatnie wczesałam balsam na łopianowym propolisie Babuszki Agafii, który sam w sobie nie robi nic. Poniżej efekt końcowy po rozczesaniu dzikiem i zabezpieczeniu jedwabiem GP, niezbyt widać jakiej są długości, ale nie miałam jak zrobić innych zdjęć, postaram się wrzucić następnym razem jakieś z tyłu. Zdjęcia robione przy oknie, akurat jak wyszło piękne słońce.




Włosy są bardzo miłe w dotyku, końcówki zrobiły się dziwnie miękkie i grube. Nie ma jednak efektu wow, na zdjęciach widać wyraźnie odstające włoski, które za nic nie chciały się wygładzić, a jednak spodziewałam się, że Ultraplex je ujarzmi. Poza tym da się odczuć, że włosy potrzebują zdecydowanego, mocnego nawilżenia. Ultraplex zniwelował niszczące działanie farby, nie mam aż tak suchych piór jak zwykle, jednak na zniszczonych włosach, wielokrotnie farbowanych na całej długości, jednorazowy zabieg nie naprawi wszystkich szkód. Natomiast to, co bardzo mnie uradowało, to blask. Moje włosy błyszczą, naprawdę! Być może zastosowanie pełnej gamy produktów z tej serii, pozwoliłoby ujawnić cały ich potencjał, jednakże jest to temat, który wymagałby o wiele dłuższego testowania. Gdy wykończę swoje zapasy szamponów i odżywek, chętnie sięgnę ponownie po całą serię Ultraplex i sprawdzę co będzie wtedy.


Ultraplex dostępny jest w niektórych drogeriach (osiedlowych, we Wrocławiu również w Jasminie), słyszałam też, że można trafić go w Auchanie. W internetach dostępny jest tutaj.

No, to cięcie i ostatnie farbowanie za mną, na szczęście nie było tak źle jak się spodziewałam. Miałyście styczność z zabiegami "-plex" i macie odniesienie do Ultraplexu Joanny? Używałyście odżywki i szamponu z tej serii? Warto się z nimi zapoznać?


Aha, chciałam się pochwalić moimi łupami! Wpadłam do Jasminu przypadkiem, a tam maski Organic Shop po 5,99 zł i mnóstwo zestawów chyba już świątecznych. Wpadł mi w oko zestaw z Vianka - olejek do włosów i szampon z serii odżywczej. Na olejek czaiłam się od 2 miesięcy, solo kosztuje jakieś 20-21 zł, a tu w zestawie 29,99 zł. Prawie darmo, więc żal nie brać. W ogóle sporo było tych zestawów z Sylveco, Vianka i Biolaven, widziałam jeszcze coś z Natura Siberica, ale nie przyglądałam się. W każdym razie olejek wypróbuje za niedługo, szampon musi poczekać na swoją kolej.



1 komentarz:

  1. Masz śliczne, gęste włosy. Zazdroszczę <3
    A na te maski Organic się już dłuższy czas czaję.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)