Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

20 listopada 2013

Rozczarowanie. Farmona, Tutti Frutti, Peeling do mycia ciała karmel & cynamon

Witajcie Dziewczyny! I znowu popłynęłam! Niestety, ostatnie kilka dni spędziłam na walce z dentystami, którzy zęby chcą leczyć za grube tysiące, a nawet nie potrafią się przyznać do tego, że najpierw spartaczyli robotę. Jak usłyszałam cenę 800-900 złotych polskich za leczenie kanałowe, to ręce mi opadły i zaczęłam szukać alternatywy. I znalazłam, aczkolwiek trzeba mieć czas i dużo cierpliwości. Jak ktoś z Wrocławia szuka dentysty i ma w sobie wiarę i zaufanie do innych ludzi, to chętnie podzielę się namiarami prywatnie ;-) 
Poza tym, dorwałam kilka książek i nie mogłam się od nich oderwać. Wciągnęły mnie tak, że poświęcałam im większość swoich wolnych chwil, których i tak mam o wiele za mało. 

Mimo wszystko, powinnam nauczyć się lepiej zarządzać swoim czasem ;-)

Uwielbiam mocne peelingi do ciała. Moim najukochańszym zdzierakiem jest peeling kawowy i pewnie jeszcze długo nim pozostanie. Ale człowiek, jako istota niedoskonała i czasami niezbyt pracowita, kombinuje co by tu zrobić, żeby się nie narobić. I takie właśnie myśli nachodzą mnie, kiedy wędruję między półkami drogerii. Sklepowy peeling (albo raczej marne imitacje peelingów) mam w łazience zawsze i korzystam z nich, gdy leniwiec we mnie zwycięży. Stoi sobie taki później jakieś 3-4 miesiące, bo po każdym użyciu przypominam sobie, że gra jednak świeczki nie warta. 


Cena: ok. 10-13zł/300ml
Dostępność: drogerie, markety
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Acrylates Copolymer, Sodium Cocoamphoacetate, Parfum, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Polyethylene, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Powder, Styrene/Acrylates Copolymer, Sodium Chloride, Panthenol, Propylene Glycol, Tuber Aestivum Extract, Cinnamomum Casia Bark Oil, Cinnamomum Casia Bark Powder, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolino ne, Disodium EDTA, Caramel, Cl 16255, Linalool, Cumarin, Amyl Cinnamyl Alcohol, Amyl Cinnamal, Hexyl Cinnamal, Citronellol.

Ostatnio wykończyłam właśnie taki jeden peeling firmy Farmona z serii Tutti Frutti o zapachu karmelu i cynamonu. Pokazała mi go znajoma, polecając szczególnie cudowny zapach. Nie będę jednak wyprzedzać swoich myśli. Peeling zakupiłam w Rossmannie. Znajduje się on w przezroczystej, plastikowej butelce, której nie mam nic do zarzucenia. Zamknięcie standardowe, nie zepsuło się. Otwór jest dość spory, ale przy takim kosmetyku, to akurat zaleta. Nie miałam problemów z wydobyciem produktu prawie do końca, aby wyciągnąć wszystko lepiej byłoby je rozciąć. Etykieta w cynamonowej kolorystyce, nie zdziera się ani nie odkleja nieładnie. Ma jedną bardzo brzydką wadę - paskudnie kłamie ;-)

Peeling jest tak naprawdę żelem z peelingiem, więc chyba nie powinnam mieć co do niego zbyt wygórowanych wymagań. Konsystencję ma jednak gęstszą niż zwykły żel, jest taka trochę klejąca. Kolor brązowy, raczej mało zachęcający. Posiada widoczne czarne drobinki, podobno z orzechów. Skład? No tutaj słabiutko, niestety bardzo słabiutko, bo mnie w oczy rzucają się przede wszystkim detergenty i konserwanty. Co do zapachu (jestem jak zwykle subiektywna) to jestem nim niepocieszona! Tomek skwitował to krótko: "Śmierdzisz przypalonym cukrem". Pomimo całego mojego uwielbienia do słodkich zapachów, ten jest dla mnie irytujący. Baaardzo słodki, sztuczny, gryzący, nieprzyjemny. Na froncie opakowania napisali nam, że peeling "zawiera białe trufle, cenny afrodyzjak". Ha ha ha! A to ci żart! To niech mi państwo producenci wyjaśnią dlaczego mężczyzna mój osobisty spał na drugim końcu łóżka w te akurat noce, kiedy używałam peelingu. Nie grał mu ten zapach tak, że instynktownie się odsuwał, a co dopiero mówić o kuszącym afrodyzjaku :-P 


Działanie również nie było imponujące. Potrzebowałam dość sporo kosmetyku aby rozprowadzić go na skórze. Zmienia się wtedy w białą maź, bo ciężko nazwać to pianą. Drobiny ścierające są wyczuwalne, ale wielbicielki mocnych zdzieraków będą niezaspokojone, jeśli mogę tak się wyrazić :-P Np. ja po tym peelingu muszę użyć gąbki syrena, która zedrze wszystko co stanie jej na drodze i dopiero jestem względnie usatysfakcjonowana. Na częściach ciała, gdzie skóra jest wrażliwsza jako tako daje sobie radę solo. Zapach niestety u mnie się utrzymuje, pokazując swoje najgorsze oblicze. Właściwości myjące - brak. Wydajność w moim przypadku jest szalona, ale ja go używałam raz na jakieś 2 tygodnie. Myślę, że można taki żel stosować codziennie, bez obawy o zewnętrzną warstwę skóry. Jednakże, kwestia wydajności byłaby wtedy o wiele bardziej dyskusyjna, tak sądzę. 

Brednie :-P
Moja ocena 1/5
Po użyciu tego peelingu jestem ani umyta ani "wypeelingowana". Bonusowo, uczucia mojego mężczyzny są mocno ostudzone. Więcej go nie kupię a i innym nie polecam bez wcześniejszego zapoznania się z zapachem. Już lepiej wypróbować peelingi Joanny, Perfecty czy Marion, których większość jest o wiele przyjemniejsza w użytkowaniu. 

Wolicie domowe czy kupowane peelingi? Które warto wypróbować?

Dobrego wieczoru!

6 komentarzy:

  1. ja ostatnio lubuję się w peelingach, ten również miałam okazję używać i tak jak piszesz, nie byłam w ogóle wypeelingowana. Co do zapachu, ja jestem na tak, ale nie na długo, bo później zaczyna mnie boleć głowa i zaczyna mnie mdlić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, mdlący to dobre określenie! Ja tak miałam niestety przy każdym użyciu :/

      Usuń
  2. pierwszy raz taki widzę. Prawdopodobnie zapach cynamonu by mnie przyciągnął, więc szczęście, że napisałaś recenzję, zanim stanął na mej drodze :)
    Ja się szykuję aby w końcu wypróbować peeling kawowy domowej roboty, ale obawiam się, czy nie zapcha mi odpływu w wannie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach to oczywiście kwestia indywidualna, jak teraz spojrzałam na opinie na Wizażu, to dziewczyny go chwalą, ale i tak mnie to nie przekonało :D nigdy nie zdarzyło mi się aby kawowy peeling zapchał mi odpływ, wystarczyło później wypłukać wannę silniejszym strumieniem wody (pomijając to, że trzeba ją całą porządnie wymyć, bo brudzi ten peeling jak nie wiem co) :)

      Usuń
  3. Kiedyś miałam fajny peeling z avon planet spa:) Cukrowy i bardzo gęsty. Tego z Farmony nie miałam, ale od pewnego czasu właściwie stosuję tylko wspomniany przez Ciebie peeling kawowy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawowy jest niezawodny, szkoda, że nie można przygotować sobie większej porcji, to jego jedyna wada moim zdaniem ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)