Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

8 listopada 2013

Miś Uszatek miał klapnięte uszko, a Bea klapnięte włosy. Alterra, Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych granat i aloes.

Na początku chciałam bardzo przeprosić za zbyt długą nieobecność na blogu. To nie ignorancja a brak czasu. Starałam się śledzić chociaż Wasze blogi, ale też niekoniecznie mi się to udawało. Po pierwsze robię badania do magisterki, a po drugie zgłosiło się do mnie kilkoro znajomych z zepsutymi kręgosłupami i kolanami, więc mam niemało roboty z tym, aby im to wszystko naprawić. Jak siadałam do napisania postu, zaraz coś mi przeszkadzało albo po całym dniu byłam po prostu padnięta. Kolejna sprawa to zdjęcia, które muszę robić w świetle dziennym, bo inaczej wychodzą kompletnie słabo, czego za chwilę zresztą będziecie świadkami. Z góry przepraszam, ale już naprawdę nie chcę zostawiać bloga samego sobie. Miałam wizję, że będzie podsumowanie pielęgnacji październikowej, zakupy, zdjęcia włosów, plan na listopad, a tu ni stąd ni zowąd okazuje się, że już prawie połowa miesiąca, a ja chcę Wam tu z jakimiś podsumowania prehistorycznymi wyjeżdżać. Muszę wziąć się w garść ;-)
                                                         
Dziś napiszę o hicie, który zachwyca wiele dziewczyn. Działaniem, naturalnością, zapachem. Czy najsłynniejsza maska z Alterry sprawdziła się na moich włosach?

Cena: ok. 9,50zł/150ml, w promocji ok. 6zł
Dostępność: Rossmann
Skład: Aqua, Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Glycine Soja Oil*, Sodium Lactate, Punica Granatum Seed Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Carthamus Tinctorius Oil*, Ricinus Communis Oil*, Punica Granatum Extract*, Aloe Barbadensis Extract*, Acacia Farnesiana Extrakt*, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Lauroyl Sarcosine, Hydroxyethylcellulose, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**
*  składniki, pochodzące z upraw ekologicznych
** naturalne olejki eteryczne

Wybaczcie, ale mój aparat po prostu nie rozumie pojęcia ostrość. Zdjęcie robione w sztucznym świetle.
Maska znajduje się w miękkiej, plastikowej tubce. Zamykanie standardowe i solidne, nie wiem co by trzeba było z nim robić, żeby je oderwać. Nie ma żadnego problemu z wydobyciem odpowiedniej ilości produktu. Maska jest koloru białego i ma dość gęstą konsystencję, rewelacyjnie nakłada się na włosy. Zapach? Sama nie wiem… Wszyscy się zachwycają, a mi on jakoś nie leży. Mój nos jest w zasadzie mało wrażliwy na zapachy, ale ten jest dla mnie za ostry, świdrujący. Nie umiem dokładnie tego określić. Nie chodzi mi o to, że zapach jest zbyt intensywny, ale podrażnia mi nozdrza, przez co czuję dyskomfort. Zapach utrzymuje się na moich włosach, ale już traci na tej ostrości i wtedy mi się podoba. Dlatego nie potrafię się do niego ustosunkować :-P


Producent napisał na opakowaniu: „1 x w tygodniu wmasowywać w mokre włosy, pozostawić na czas odpowiedni do ich potrzeb (…)”. Nooo, to mi się podoba, wreszcie nie czarują nas swoim „zostaw na 5 minut, a później ciesz się czupryną jak z reklamy”. Moim zdaniem, sięgając po tę maskę, trzeba już trochę znać swoje włosy, obserwować je i umieć wyciągnąć wnioski co im się podoba, a czego nie lubią. Ja oczywiście nakładałam maskę metodą prób i błędów. Za pierwszym razem nałożyłam ją na 10 minut i nie zrobiła nic. Kompletnie. Następnym razem nałożyłam maskę na 20 minut. Tu już było przyjemnie, włosy nawilżone. Naprawdę super nawilżone. Ładnie błyszczały, były miękkie, milutkie. Rozochocona stwierdziłam przy kolejnym użyciu, że pocisnę i zostawię ja na 40 minut, jak każdą inną szanującą się maskę. Po wysuszeniu włosów było tylko jedno głośne „OLABOGA!!!”. Dziewczyny, jak długo mnie ta ziemia nosi, tak jeszcze nigdy nie miałam takiego przyklapu. Włosy nie były tłuste czy brudne, tylko sprawiały wrażenie mokrych. Jakby mnie krowa po głowie polizała. Do tego plątały się i zbijały w strąki. I nie stosowałam nic innego, co by mogło wpłynąć na takie przesadne nawilżenie, bo chyba to właśnie miało miejsce. No przedobrzyłam po prostu. Od tego czasu stosowałam tę maskę maksymalnie raz w tygodniu, przez 20 minut, pilnując się żeby w międzyczasie nie używać żadnego innego aloesu czy gliceryny.. Ostatnio zostawiłam ją na dosłownie 4 minuty dłużej, i co? Znowu przedobrzyłam. Serio, przyklap aż niemiło. Wkurzyło mnie to, bo na moich włosach dosłownie minuty decydują o tym jaki będzie efekt. Minuta za krótko – nic, minuta za długo – dramat, zadziwiające.


Moim zdaniem wydajność jest ok, użyłam maski 11 razy. Jak teraz rozetnę opakowanie i wygrzebię resztki, to będzie 12. Ale ja mam cienkie włosy i mało ich, więc nie nakładałam jej dużo. Grube z natury włosy, mogą potrzebować więcej maski.

Moja ocena: 3+/5

Zdecydowanie nie jest to moja ulubiona maska, do której będę zawsze wracać. A smutno mi z tego powodu, bo czytałam tyyyyle peanów na jej cześć. Niby włosy są fajne, ale nie mam ochoty za każdym razem siedzieć z zegarkiem w ręku, żeby przypadkiem nie zagapić się i nie zrobić sobie katastrofy na głowie. 

Stosowałyście tę maskę Alterry? Jestem ciekawa Waszej opinii na jej temat.

Udanego weekendu!

12 komentarzy:

  1. znam to! przychodzę ze szkoły a na dworze ciemno, a w świetle sztucznym zdjęcia wychodzą zupełnie inaczej:(
    co do maski - względem niej mam mieszane uczucia tak jak Ty! strasznie mnie to zdziwiło, że wystarczy parę chwil mieć ją na włosach za długo i przyklap gotowy! ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak samo, już prędzej bym się spodziewała wysuszonych końcówek ze względu na alkohol wysoko w składzie. Nie wiem co może powodować taką reakcję o_O

      Usuń
  2. stosowałam, stosuję i chwalę sobie. Nie jest może moim ulubieńcem, ale całkiem fajnie nawilża włosy. Nigdy nie miałam takich efektów jak Ty, żadnych przyklapów czy efektu mokrych włosów, zadziwiła mnie Twoja opinia.
    Próbowałaś może mieszać ją z proteinami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zachować równowagę między nawilżaniem i proteinami, wydaje mi się, że tych drugich stosuję nawet nieco więcej, ale moim włosom to służy. Stosuję Kallosa, żółtko jajka, czasem dodaję jogurtu do jakiejś maski, także wydaje mi się, że ogólnie równoważę to z nawilżaniem. Poza tym po balsami z aloesem Mrs Potters czy dodawaniu gliceryny do szamponu/odżywki/maski włosy są fajne i nic im nie dolega. Może to ten granat? :D

      Usuń
  3. Znam tą maskę i nie lubię jej. Większość kosmetyków do włosów z Alterry działa na mnie alergizująco:( A szkoda, bo składowo i cenowo są kuszące. Szkoda, że spowodowała u Ciebie taki przyklap, ja sama też nie lubię mieć czegoś takiego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywołanie uczulenia, to już w ogóle sprawa niewybaczalna moim zdaniem. Niby wydaje się, że taka fajna linia, a jednak ma sporo minusów. Nikomu nie życzę ani alergii ani takiego przyklapu ;)

      Usuń
  4. Używałam jej i dla mnie jest całkiem fajna, nigdy nie zdarzył mi się efekt jak u ciebie, a zdarzało mi się ją trzymać na włosach przez różny czas. Nie powiedziałabym żeby była aż takim hitem jak dla większości dziewczyn, ale daje radę. Mi się jej zapach nie podoba zupełnie, dla mnie jest bardzo sztuczny, charakterystyczny dla produktów tej firmy, kremy mają taki sam. Ale ja chyba jestem jakaś inna, lubię np zapach mydła aleppo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba jakieś dziwne włosy po prostu, inaczej nie umiem tego wyjaśnić ;)

      Usuń
    2. Różne włosy różnie reagują, ta maska zawiera trochę olejów, może dla ciebie są one za ciężkie.

      Usuń
    3. Hmm, to może być powód, jak czasem mieszam kilka różnych olei i nakładam je na włosy, to mam duże problemy z domyciem włosów, więc generalnie można uznać, że moje włosy są podatne na "obciążenie" przez olej. W masce dochodzą też inne składniki i efekt jest taki a nie inny. Dzięki za wskazówkę, jakoś mi to umknęło :)

      Usuń
  5. Mnie akurat alterra nie przekonuje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie też nie przekonała, mimo, że byłam bardzo otwarta na współpracę z tą firmą ;) jak tak myślę o tej masce to utwierdzam się w przekonaniu, że nie będę już od nich nic kupowała.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)