Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

31 października 2013

Cześć, jestem Shrek. Argiletz, Maseczka z glinki zielonej.

O tym, że glinki lubię i używam trąbię niemal za każdym razem. Dzisiaj napiszę o mojej ulubionej, którą jest oczywiście glinka zielona. Po raz pierwszy zakupiłam ten naturalny surowiec w sklepie zielarskim jakieś 4-5 lat temu i była to właśnie glinka firmy Argiletz. Stąd mój sentyment do tej firmy. Glinka zielona zawiera w sobie wiele pierwiastków i minerałów, takich jak sole krzemu, magnezu, potasu, wapnia fosforu, sodu oraz mikroelementy, między innymi cynk i selen.


Opakowanie Argiletzu to saszetka o pojemności 10g, glinkę tę można zakupić właśnie w sklepach zielarskich i niektórych aptekach. Moja pochodzi, jak zwykle, z doz.pl, gdzie kosztuje 2,69zł. Ja kupuję zawsze po kilka saszetek, ale przy częstym stosowaniu maseczki, jest to trochę nieekonomiczne i powoli dorastam do tego aby zakupić opakowanie o większej pojemności w sklepie z naturalnymi produktami. Szczególnie, że chciałabym wypróbować glinkę na inne sposoby, nie tylko jako maseczkę na twarz.  

Jeśli chodzi o przygotowanie, niczym nie różni się ono od tego, co pisałam w poście o glince czerwonej, więc nie będę się powtarzała. Tym razem, do rozrobienia użyłam domowego toniku rozmarynowo – tymiankowego, o której wspomniałam przy okazji postu o wcierce do skóry głowy. Wodę tę przechowuję w butelce z atomizerem, dzięki czemu służy mi do „zraszania” maseczki na twarzy. Wiadomo, nie powinno się dopuścić do wyschnięcia glinki na twarzy. Ja nigdy o tym nie zapominam, dlatego, że raz pozwoliłam jej wyschnąć i było to bolesne. Odczuwałam pieczenie i przeokropne ściągnięcie skóry. Nikomu nie życzę podobnych odczuć.

Po rozrobieniu glinka ma kolor zielony, wpadający w szary. Niestety nie umiałam dobrze uchwycić koloru aparatem. Jedno jest pewne, nie pokazujcie się w niej swojemu ukochanemu, bo może przeżyć lekki szok gdy zobaczy, że jego księżniczka chwilowo zamieniła się w Fionę :-P 

Działanie glinki? Jest po prostu fenomenalne. Dla mojej tłustej i zanieczyszczonej cery, maska z zielonej glinki jest prawdziwym wybawieniem. Pory oczyszczone i zwężone, cera matowa, jednolita, jasna, ukojona – to są efekty uzyskane już po jednorazowym użyciu glinki. Bardzo żałuję, że na moim aparacie nie wychodzą zdjęcia, które ujęłyby różnicę przed i po zrobieniu maseczki, bardzo chciałabym Wam to pokazać. Uważajmy jednak na maseczkę z glinki, gdy mamy na twarzy ropne wypryski, a już szczególnie takie, przy których coś zaczęłyśmy majstrować. U mnie glinka okropnie wysusza ranki. W takich przypadkach stawiam na łagodniejsze produkty, a zieloną atakuję, gdy już wszystko się wygoi.

Przy regularnym stosowaniu możemy zauważyć ograniczenie wyprysków i uregulowane wydzielanie sebum. Skóra będzie odżywiona i zregenerowana. Mnie najdłużej udało się przeprowadzić taką kurację półtora miesiąca, robiłam wtedy maseczki z glinki regularnie 3 razy w tygodniu. To był też okres, kiedy zrezygnowałam z podkładu i pudru, aby pozwolić cerze na pełną odnowę. Rezultaty były niezwykłe. Oczywiście, jak już widziałam efekty, to zaczęłam powoli odpuszczać, zapominać, aż w końcu wszystko wróciło do dawnej postaci, bo lenistwo zwyciężyło jak zwykle.



Moja ocena 5/5
Wierzę, że natura stworzyła glinkę zieloną na pocieszenie dla tych osób, które najpierw złośliwie obdarzyła tłustą i problemową cerą. Żeby nam to w jakiś sposób zrekompensować. Glinki zielonej zdecydowanie nie polecam posiadaczkom cery suchej, wrażliwej, a to dlatego, że mogą zostać nieprzyjemnie podrażnione przez ten, jakby nie patrzeć, silny surowiec. Do wyboru jest tyle rodzajów glinek, że na pewno każda buzia znajdzie coś dla siebie. 



Używacie zieloną glinkę? Znacie inne jej zastosowania poza maseczkami? 
Pozdrowienia!

14 komentarzy:

  1. Z Twojego opisu wnioskuję, że to coś dla mnie. Chyba bliżej się zainteresuję tą maseczką kiedy wykończę moją małą kolekcję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej !
    Obserwujemy? Jeżeli tak, to zacznij : ) Odwdzięczę się tym samym :D
    Pozdrawiam !
    http://typicalifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Glinkę zieloną bardzo lubię, jak i różne inne glinki, ale gdybym miała wybrać tylko jedną maseczkę jaką miałabym robić przez resztę życia to chyba jednak zdecydowałabym się na coś nie-glinkowego :) zastosowań ma wiele, chyba najbardziej popularnym poza maseczkami jest mycie nią głowy (zresztą nie tylko zieloną, a glinkami w ogóle), choć jeszcze nie próbowałam to na pewno to zrobię. Są nawet tacy co zęby tym myją :D jestem wielką fanką domowych sposobów, robienia własnych kosmetyków itp, ale do zębów to się chyba nie przekonam. Jakby była dodatkiem do normalnej pasty to czemu nie, ale że codziennie tylko glinką? Jakoś jeszcze tego nie przetrawiłam ;) no i oczywiście można dosypywać do kąpieli żeby skóra ciała też mogła się nacieszyć, ale wydaje mi się, że tu bardziej sprawdziły by się inne rodzaje glinek, zielona jest raczej do tłustej, problematycznej skóry a mało kto ma taką poza twarzą i skalpem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to może być nawet zdrowe dla zębów, tylko tak zieloną po zębach? Nie wyobrażam sobie, można by białą tak wypróbować, ciekawe czy by się sprawdziła. W tej kwestii próbowałam tylko dodawać sody oczyszczonej (gdzieś mam nawet przepis na pastę domowej roboty właśnie z sodą), ale trochę się boję, że to nadwyręża szkliwo.
      Raz spróbowałam dodać zielonej do peelingu skalpu, różnicy po jednym razie nie czułam, może przy regularnym stosowaniu ukazałaby swój dobroczynny wpływ na skórę. Jak kupię większe opakowanie glinki zielonej, to pokombinuję więcej i jeszcze wypróbuję jako dodatek do szamponu. Dziękuję za pomysły :)

      Usuń
    2. Soda oczyszczona z pastą potrafi trochę wybielić szkliwo, tylko problemem jest właśnie to, że jest na nie trochę za mocna. Wolałabym nie zniszczyć sobie zębów, więc raczej nie będę próbować. Glinka zielona raczej nie zabarwi zębów tylko wypłucze się, mimo to jakoś mam opory przed tą metodą :D

      Usuń
  4. super opis :) na pewno wypróbuję, zdecydowanie glinki przypadły mi do gustu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najfajniejsze w nich jest to, że są tak różne i można znaleźć coś dla siebie :D

      Usuń
  5. Glinka zielona to zbawienie dla mojej cery! Sama mam skóę wrażliwą, ale używam masek z glinką zieloną od dawna i nie zauważyłam, żeby mnie podrażniała :)
    Buziaki!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mojej również :) całe szczęście, że nie ma działania podrażniającego u Ciebie, napisałam o tym, bo mojej znajomej to się niestety przydarzyło i lepiej uprzedzić ;)
      Buziaki :*

      Usuń
  6. zielonej nie używałam, jak na razie moją jedyną glinką była i jest glinka Ghassoul, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jej bardzo ciekawa, chętnie bym spróbowała :) intryguje mnie jeszcze glinka niebieska :)

      Usuń
    2. o niebieskiej pierwsze słyszę, szczerze mówiąc :)

      Usuń
    3. Znalazłam w tym sklepie: http://ukrainashop.com/opis/839044/glinka-blekitna-bentonitowa-z-krymu-300-g-tradzik-egzema-skora-zwiotczala.html :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)