Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

17 października 2013

Czerwień pokryła moją twarz. Argiletz, Maseczka z glinką czerwoną.

Moją ulubioną glinką jest zielona, którą do recenzowania zostawiam sobie na deser :-) Z ciekawości kupiłam kiedyś glinkę czerwoną, która przeznaczona jest dla cery tłustej, mieszanej i normalnej, a jednocześnie wrażliwej. No wrażliwa moja cera nie jest, ale zdarzało się, że jak miałam jakieś stany zapalne na buzi, to zielona glinka robiła wokół nich niemałe spustoszenie. Dlatego w takie dni wybierałam glinkę czerwoną i całkiem ją polubiłam.

Glinka czerwona jest naturalnym źródłem wielu minerałów, makro- i mikroelementów, znajduje się w niej m.in. kaolinit, żelazo, glin, miedź, kwarc, krzem, magnez, sód, potas. W działaniu jest słabsza od glinki zielonej, dlatego zaleca się ją osobom, które mają problem z rozszerzającymi się lub pękającymi naczynkami, trądzikiem różowatym. Dla zainteresowanych kilka słów od producenta:


Glinkę firmy Argiletz znajdujemy w postaci czerwonego proszku w opakowaniu 10g, zaś cena tego specjału wynosi 2,79zł w aptece doz.pl. Taka glinka jak i wiele innych dostępne są w większości sklepów z półproduktami i kosmetykami naturalnymi, niekiedy można je dostać w aptekach. To opakowania starcza mi na 2 użycia, przy czym nie nakładam baaardzo grubej warstwy i stosuję maskę tylko na twarz, bez szyi.

Jak maseczkę przygotowuję? Wsypuję do miseczki 2 małe łyżeczki proszku, po czym dodaję przegotowanej wody. Nie mam pojęcia ile, dodaję jej powoli, tak aby otrzymać konsystencję pasty. Zamiast zwykłej wody, można stosować ziołowe napary, hydrolaty, ewentualnie toniki, ale najlepiej tylko takie, które mają prosty, naturalny skład. Wolę się nie przekonywać czy glinka zareaguje na mojej twarzy z jakimś chemicznym składnikiem, który bym dodała, więc osobiście stawiam na prostotę. Ważne jest też, żeby do nakładania/mieszania glinki nie używać metalowych naczyń i łyżek, ponieważ mogą właśnie zachodzić niepożądane reakcje. Polecam szkło, plastik i produkty ceramiczne.


Ponieważ nie przepadam za tym jak maska schnie mi na twarzy i ściąga skórę, czasem dodaję do maski maksymalnie dwie kropelki wybranego olejku (ostatnio arganowy), ale dodaję olejek do mieszanki na samym końcu. Nigdy przed wodą, bo nam się wszystko zbije w grudy i tyle będzie z maseczki. I naprawdę minimalne ilości oleju! Inną opcją jest nałożenie maski na twarz i na tym rozprowadzam odrobinę olejku. Nigdy odwrotnie, bo też nic z tego nie wyjdzie. Połączenie glinki i olejku spowalnia trochę proces zasychania maski na twarzy, a do tego mamy luksus, bo działają jednocześnie dwa składniki, albo nawet więcej jak glinkę rozrobimy w czymś innym niż woda.

Co do nakładania, to zależne jest od tego jakiej konsystencji maskę otrzymamy. Jak dodamy za dużo wody, to maska popłynie, jak za mało, to będziemy sobie szorować twarz proszkiem. Logiczne. Jak nabierzemy wprawy, to z nakładaniem nie ma żadnego problemu. Glinka czerwona bardzo szybko zasycha, więc w podstawowej wersji musimy twarz co jakiś czas zwilżać, np. wodą lub hydrolatem. Ja zostawiam glinkę na twarzy na jakieś 15 – 20 minut. Po tym czasie zmywam ją letnią wodą. I tutaj trzeba uważać, bo czerwona glinka upaćka wszystko co stanie jej na drodze. Na zmycie jej z twarzy trzeba poświęcić trochę czasu i energii, a później wytrzeć się ręcznikiem papierowym, na wypadek gdyby coś zostało. I na koniec trzeba wyczyścić umywalkę :-P

Efekty są przyjemne, pory lekko zwężone, zaczerwienienia uspokojone. Skóra twarzy jest świeża, lekko napięta. Lubię ją stosować zimą, po dniu spędzonym na mrozie, kiedy skóra jest podrażniona i zaczerwieniona, wtedy taka maseczka przynosi natychmiastowe ukojenie. Najlepsze efekty można osiągnąć przy regularnym stosowaniu, według producenta jest to raz w tygodniu. Ja nie raz stosowałam ją częściej i krzywda mi się nie stała, wręcz przeciwnie – osiągałam świetne rezultaty. Glinka czerwona spełnia moje oczekiwania, jestem bardzo zadowolona ze stosowania jej i z czystym sumieniem polecam ją Wam :-)

Moja ocena 5/5

Miałyście do czynienia z glinkami? Które są Wasze ulubione? : -)




8 komentarzy:

  1. oho, zbliża się chyba czas na kolejne zamówienie w dozie :D
    tak się czaiłam na tą glinkę i się nie mogłam zdecydować, była sobie w przechowalni i czekała, teraz trafia do koszyka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze, szkoda, że nie mam potem jak odebrać tego zamówienia, ale zawsze można zamówić gdzie indziej! :D
    czekam na recenzję zielonej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta glinka jest chyba tak samo popularna jak zielona czy biała, więc łatwo ją znaleźć. A nawet jak nie tę Argiletz'a, to jakąś ze sklepu z półproduktami ;) recenzja zielonej będzie, tylko zdjęcia muszę porobić :D

      Usuń
  3. Glinka zielona- moja ulubiona :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że zielonej nic nie przebije :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)