Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 września 2013

Kilka słów o sobie samej [cz.2]. Problematyczna cera.

Odkąd pamiętam nie byłam zadowolona ze stanu swojej cery. Już w wieku 13 lat pojawił się trądzik i utrzymuje się on do dziś, z reguły w większym stopniu niż w mniejszym. Skóra mojej twarzy jest tłusta, a co za tym idzie świecąca jak księżyc w pełni, podatna na zanieczyszczenia, skłonna do uciążliwych wyprysków. Nie ma się co dziwić, że ciągle czuję się jak nastolatka, skoro w lusterku widzę codziennie taką facjatę (udaję, że nie zauważam pierwszych maleńkich zmarszczek koło oczu). Jeszcze warto wspomnieć, że policzki mam "ozdobione" masą otwartych porów, które za nic nie chcą się zamknąć, a prawdopodobnie są pamiątką po ośmiu latach palenia fajek. Tyle dobrze, że rzuciłam 2 lata temu. Chciałam też zaznaczyć, że taki problem występuje tylko na twarzy, nie sprawiają mi kłopotu plecy, dekolt, ramiona. W przeszłości miałam kilka podejść do leczenia dermatologicznego. Ostatnie wyglądało tak, że poszłam do lekarza, dostałam receptę na milion leków, których nazwy wrzuciłam w google. Po czym odłożyłam receptę na półkę, wybierając metodę na Scarlett "Pomyślę o tym jutro" O'Hara. I tak minęły 4 lata... Aż pewnego dnia wkurzyłam się i postanowiłam podjąć choć minimalną walkę o ładniejszą cerę.

Przyznaję się, że nadal nie mam jasnego pojęcia jak dbać o tak problemową cerę. Posiadam taką od zawsze, ale naprawdę wolałam to ignorować niż wydawać fortunę na leki, kosmetyki, bo wydawało mi się, że tylko to może tę moją twarz podreperować. I wiem, że to był błąd, powinnam teraz leżeć krzyżem a nie smęcić na blogu.

Swoje zmiany zaczęłam od modyfikacji sposobu odżywiania, bo to wydało mi się najprostsze do wykonania. A i moja figura tego potrzebowała. Czyli w kąt poszły chipsy, czekolada, ciastka, pepsi. No dobra, na rezygnowanie z tego całkowicie nie mam wcale ochoty, ale naprawdę mocno ograniczyłam spożywanie świństw. Postanowiłam również zmniejszyć ilość mleka UHT i słodkich jogurtów, bo gdzieś wyczytałam, że też mogą powodować problemy z cerą. Przez miesiąc za to piłam drożdże rozpuszczone w wodzie. Pojawił się natychmiastowy wysyp, który równie natychmiastowo ustąpił. Rozpoczęłam łagodną kurację detoksykacji organizmu. Efekt? -4kg w miesiąc i spokojniejsza i jaśniejsza cera, choć wciąż z zaskórnikami i niespodziankami.

Równolegle próbuję różnych kosmetyków kupowanych i robionych przeze mnie, choć podchodzę do nich raczej nieufnie. Domowe kosmetyki robię z zawartości lodówki, nie zdecydowałam się jeszcze na półprodukty, bo nie wiem co chcę i gdzie chcę to zamówić. W każdym razie w ruch poszły toniki z zielonej herbaty, ziół, cytryny, zielonego ogórka, mnóstwo domowych maseczek (drożdże! <3). Zakupiłam krem nawilżający i antybakteryjno - matujący, na próbę mydełko Biały Jeleń z płatkami owsianymi. Zaczęłam stosować olejki eteryczne z olejami, co wcześniej było dla mnie nawet nie do wyobrażenia.

Zdaję sobie sprawę, że ta moja pielęgnacja jest bardzo chaotyczna. Ale odkąd zaczęłam się tym przejmować, ignorancja zamieniła się w lęk, że wyrządzę sobie na twarzy więcej krzywdy niż wcześniej i trochę się miotam. Dlatego nie rzucam się na głęboką wodę np. kurację retinoidami albo kwasami (choć nie ukrywam, że chciałabym spróbować, ale ta niepewność...), a na myśl o OCM najeżam się jak kot.



Kosmetyki jakie stosuję to:
  • Barwa Siarkowa Moc, Krem BeBeauty z Biedry (nie zapycha mnie o_O),
  • tonik Zaji ogórkowy, biedronkowy micel,
  • olejek pichtowy z olejem lnianym, olej arganowy, doraźnie olejek z drzewa herbacianego i pasta cynkowa.
Nie umiem odzwyczaić się od mycia twarzy żelami, używam BeBeauty (nie podrażniają mnie, ale zużyję zapasy i chyba więcej nie kupię, bo tam są parabeny, a parabeny na twarzy to zło), czasem Balei z drobinkami peelingującymi, a ostatnio też emulsji BDFM. Co drugi dzień oczyszczam się owsianym Białym Jeleniem, bo trochę wysusza. Peelingi wykonuję jakoś 2 razy w tygodniu. Do tego maseczki z zielonej glinki, drożdży, białka, kurkumy, itd.

Zmiana już jest widoczna, ale zachodzi ona bardzo powoli i widzę, że w ten sposób to ja do starości nie zaznam zadowolenia z powodu czystej cery. A jakby nie patrzeć to już wcale nie tak daleko i wypadałoby się pospieszyć, co by jeszcze pokorzystać z życia.

Czy są na sali posiadaczki takiego samego problemu? Co powinnam zmienić (poza tym, że wszystko :-P)? Zbliża się jesień, może warto zastanowić się nad kwasami albo retinoidami...

Wybaczcie, że te moje początkowe posty są takie długie, ale straszna ze mnie gaduła w słowie pisanym, obiecuję, że będę nad sobą pracować. Przepraszam też, że te posty takie egocentryczne, ale to jest jedno z założeń mojego bloga – opisać to co robię i szukać lepszych rozwiązań :-)

Miłego dnia!


6 komentarzy:

  1. Własnie wg mnie wiele dziewczyn robi błąd ścinając zniszczone włosy gdy rozpoczynają swoją przygodę z tzw'włosomaniactwem';) moja połowa włosów którą widać na zdjęciu była mega zniszczona farbowaniem,rozjaśnianiem a potem znowu farbowaniem i doprowadziłam je do stanu obecnego :) u mnie najszybsza regeneracja nastąpiła po odkryciu kilku produktów: żelu lnianego, domowej maski drożdżowej, kremowania pod olej, oraz d-panthenolu 75% w roztworze wodnym. Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również przytargałam tą moją Isanę i mam postanowienie - dopóki nie sięgnie dna nie kupię innego kremu do ciała :D jestem jestem, ale widzę że Ty też, więc życzę powodzenia w blogowaniu ! :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mam ostatnio większych problemów z cerą ale uważam na to co kupuję i już nie biorę pierwszego lepszego produktu z półki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory nie wiedziałam tak naprawdę na co zwracać uwagę przy doborze kosmetyków, w zapewnienia producenta nie wierzę, a na składach też nie znam się zbyt dobrze. Dlatego z reguły decydowały efekty wizualne :D ale też już nie popełniam tego błędu :)

      Usuń
  4. Moim zdaniem powinnaś jeszcze pić duże ilości filtrowanej wody.
    Na moją dawniej problematyczną cerę znacznie pomogła, najwidoczniej mój organizm tego potrzebował.

    Szkody nie zrobisz, a możliwe, że pomoże Ci z buzią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję dużo mineralnej oraz herbat zielonej i ziołowych. Nigdy nie myślałam o zakupie dzbanka filtrującego. Ideałem byłoby pewnie w takie filtrowanej wodzie myć twarz, bo twardość wody w kranach raczej cerze nie pomaga.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)