Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2 września 2013

Kilka słów o sobie samej [cz.1]. Jakie są moje włosy?

Jeszcze 4 miesiące temu nie miałam najmniejszego pojęcia o pielęgnacji włosów. Zdawałam sobie sprawę, że są one zaniedbane i zniszczone, ale wydawało mi się, że i tak nic im nie pomoże, więc głównie zależało mi na tym aby były czyste. Do tej pory moje włosy przetłuszczały się błyskawicznie, myłam je codziennie szamponem z SLS (najczęściej różnymi wariantami Syossa), generalnie nie używałam odżywki, że już nie wspomnę o maskach, płukankach, wcierkach czy olejach.

Od dwóch lat farbuję włosy w warunkach domowych na odcienie czerwieni, które później schodzą do rudości. Używam farb drogeryjnych (głównie Loreala) i kilka razy profesjonalnej farby marki Allwaves. Nietrudno się domyślić, że włosy były sianowate, matowe, zupełnie nieodżywione i oklapnięte. Aktualnie ich długość sięga mniej więcej do połowy łopatek, są lekko wycieniowane od brody. Ostatnio były podcinane na początku lipca i poleciało wtedy 5cm. Na całe szczęście baaardzo rzadko używałam suszarki i nigdy nie miałam prostownicy ani żadnej innej lokówki, bo wtedy już chyba kompletnie nie byłoby co zbierać. Ale samo farbowanie silną chemią powoduje to, że oceniam porowatość moich włosów na wysoką.

Obecnie pielęgnacja mojego opierzenia jest zdecydowanie bardziej rozwinięta. Do mycia używam delikatne szampony, raz na 2-3 tygodnie oczyszczam je mocniejszym myjadłem. Używam odżywek, masek, najczęściej domowej roboty. Tak jak wiele dziewczyn miałam opory przed zastosowaniem olejów. Na szczęście, przemogłam się i nakładam olej z reguły 2 razy w tygodniu na minimum 2 godziny. Odbywa się to raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem, ale zmiana jest widoczna, chociaż swojego ulubieńca jeszcze nie znalazłam. Nowością były dla mnie również wcierki, kończę właśnie Jantar, ale używałam go niesystematycznie i nie jestem pewna czy pomógł mi w jakimś szczególnym stopniu.

Jak 3-miesięczna świadoma pielęgnacja wpłynęła na moje włosy?

Wiem, że jestem na samym początku drogi o zadbane włosy, jednak już widzę pierwsze efekty:

  • moje włosy niekiedy mają połysk, a wcześniej się to nie zdarzało, towarzyszył mi wieczny mat, który szybko ewoluował w stan przetłuszczenia,
  • bardzo szybko doczekałam się baby hair, jest to zasługa siemienia lnianego, drożdży, ewentualnie Calcium Panthothenicum,
  • są dni, kiedy nie muszę ich myć,
  • końcówki, mimo tego, że nadal zniszczone, nie puszą się tak obrzydliwie jak kiedyś, nie mam efektu drucianej szczoty,
  • za to efekt siana pozostał, ale częściej udaje mi się je ujarzmić i wygładzić,
  • nie wypadają w takiej zabójczej ilości jak wcześniej,
  • skóra głowy zdecydowanie mniej swędzi, nie jest podrażniona.

To naprawdę niewiele, ale wciąż poznaję swoje włosy i uczę się ich. Zadanie to jest dodatkowo utrudnione przez to, że nie chcę zrezygnować z farbowania. Może i przerzuciłabym się na hennę, ale jakoś nie mogę się przekonać.

Na koniec zdjęcie mojej zbrodni przeciwko ludzkości, czyli włosy z ostatniego dnia sierpnia. Pierwsze z lampą, drugie bez. 



Nie są mega wyraźne, bo aparat nienajlepszy, ale to bez lampy względnie dobrze oddaje aktualny kolor. Czubek głowy jest widocznie ciemniejszy, ponieważ rok temu potraktowałam włosy rozjaśniaczem i od tej pory odrosty farbują się na inny kolor niż włosy na długości. Tylko zupełnie nie rozumiem dlaczego włosy są takie krzywe... Chyba powinnam wybrać się znów do fryzjerki. Za to świetnie widać poszarpane końcówki, sobota zdecydowanie nie była dla nich najlepszym dniem (to chyba efekt ziołowej płukanki). Żałuję, że nie mam żadnych porządnych zdjęć z okresu zanim podjęłam walkę, ale te zapewne też będą się nadawać do późniejszych porównań. 


W kolejnym poście pokażę mój maleńki, ale wciąż rosnący, arsenał kosmetyków do włosów :-)

Pozdrawiam!

2 komentarze:

  1. Piękne włosy, piękny kolor, piękny blask ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :D szkoda, że tylko na zdjęciu jakoś wyglądają, bo na żywo to szkoda gadać :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)