Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

11 września 2013

Isana, Szampon do włosów rudych i farbowanych na rudo.

Dawno temu, zanim zaczęłam interesować się kosmetykami, fryzjerka poradziła mi abym zakupiła sobie szampon, specjalnie przeznaczony do włosów rudych i czerwonych. Rzekomo takie cudo miałoby podtrzymywać kolor po farbowaniu. A, że akurat wtedy zrobiłam sobie dekoloryzację i na to nałożyłam czerwień, to kolor ulatniał się jak sen złoty, więc rada fryzjerki spadła mi jak z nieba. Niewiele się zastanawiając, poszłam do Rossmanna i tam znalazłam szampon Isany, który miał utrzymać moją czerwień na miejscu.

Cena: coś ok. 7,50/250ml
Dostępność: Rossmann
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Peg-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Parfum, Propylene Glycol, Quaternium-80, Panthenol, Polyquaternium-10, Tocopheryl Acetate, Citric Acid, Sodium Formate, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Benzophenone-4, Peg-35 Castor Oil, Sodium Hydroxide, Glycerin, Ethoxydiglycol, Lactic Acid, Butylene Glycol, Glucose, Lawsonia Intermis Leaf Extract, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Punica Granatum Fruit Juice, Trideceth-9, Tocopherol, Potassium Sorbate, Basic Red 76, HC Red no. 3.

Według producenta kolor ma być wspomagany przez zawarte w szamponie ekstrakty z granatu i henny. Ponadto zawiera filtr UV, co dodatkowo ochrania kolor. A jak to wyszło w rzeczywistości?

Cena i dostępność tego szamponu są jak najbardziej korzystne. Opakowanie solidne i wygodne, bardzo dobrze leży w ręce. Z etykietki uśmiecha się do nas ruda pani. Nakrętka jest mocna i płaska, nie ma problemu, żeby na wykończeniu szamponu postawić go „na głowie”.

Zapach na początku mi się podobał, wydawał się taki świeży i owocowy. Po niedługim czasie mi obrzydł, bo raz skojarzył mi się z tanim wińskiem, jabolem, zwykłą siarą i już nie było drogi ucieczki od tego skojarzenia. Na dodatek zapach dość długo utrzymuje się po myciu, choć oczywiście już nie tak intensywnie. Konsystencja jest odpowiednia, gęsta, trochę jak żel albo kisiel. Dzięki temu ani razu nie zdarzyło mi się żebym nabrała na dłoń za dużo szamponu albo żeby uciekł mi przez palce. Pieni się jak sam diabeł, bo mocno i na czerwono.



Co do działania, to od razu rozwieję wszelkie wątpliwości: nie robił z kolorem nic, może tylko tyle, że włosy kilka tygodni po farbowaniu zachowały jeszcze jakiś tam rudy refleks, nie były całkowicie matowe. W moim przypadku, szampon do włosów farbowanych na rudo i czerwono, zwyczajnie mija się z celem. Po pierwsze, zawiera SLES, a jest on jednym z detergentów, który przyspiesza wypłukiwanie się koloru. Po drugie, przy stałym używaniu szamponu z SLES czy SLS włosy przetłuszczają mi się bardzo szybko i muszę je myć codziennie, co również przyspiesza ten niekorzystny proces. Po trzecie, jakim niby sposobem szampon, który z definicji po prostu myje włosy, ma utrzymywać kolor? Na całe szczęście, nie przyszło mi do głowy żeby trzymać pianę z tą chemią na głowie dłużej niż jest to przewidziane. Odchodząc od sprawy koloru, mogę jeszcze napisać, że szampon włosy domywa, bo od tego jest, a stosowany codziennie przesusza włosy. Co do wydajności, to teraz gdy używam go raz na jakiś czas, jest ona wręcz zabójcza :-P

Nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie, ile utrzymywał mi się kolor wcześniej, a jak szybko wypłukuje się teraz, po następnym farbowaniu zwrócę na to większą uwagę. Wydaje mi się jednak, że stosowane obecnie łagodne szampony oraz przestawienie się na mycie co dwa dni, podziała na moją korzyść. Dla ochrony koloru wolę stosować co jakiś czas odżywki i maski z silikonami niż każdego dnia szorować włosy czystą chemią. Uważam też, że lepiej jest poprawić kolor zmywalną szamponetką koloryzującą lub pianką niż polegać na tak miernym produkcie i męczyć włosy permanentnie. Jednym słowem nie polecam, bo nie robi nic, a na rynku jest pełno szamponów, które również myją. Może sprawdziłby się u osób naturalnie rudych, ale wydaje mi się, że to też byłoby bez sensu, bo jest na pewno milion naturalnych i lepszych metod na podkreślenie blasku i piękna takich włosów.

Moja ocena 2/5

A Wy co sądzicie o takich wynalazkach? Myślicie, że da się w ten sposób uzyskać przedłużenie koloru albo podkreślić naturalny?  

3 komentarze:

  1. Nie wierzę niestety w magiczne działanie szamponu.. Ale za to konsystencja ma ładny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie bardzo wierzę w takie obiecanki. Jedyne co pomoże i ewentualnie odświeży kolor włosów, to tak jak napisałaś, szamponetki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam bursztynową czerwień garniera i chcąc utrzymać ten piękny odcień wybrałam ten szampon i to była tragedia. Jedynym plusem był zapach. Włosy miałam po nim tragicznie zniszczone, plątały się, były wysuszone, a do tego wcale nie powstrzymywał wypłukiwania koloru i po kilku myciach byłam już pomarańczowa -.-

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)