Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

9 września 2013

Bogaty brzydal. Anida, Odżywczy krem do rąk i paznokci.

Dzisiaj pozwolę sobie napisać kilka słów o kremie, który może nie zrewolucjonizował mojego świata, ale przysłużył się w trudnych, dla moich dłoni, chwilach. Mam na myśli krem do rąk firmy Anida przeznaczony do pielęgnacji suchej i szorstkiej skóry, zawierający wosk pszczeli i olej makadamia.

Cena: ok. 4-5 PLN/100ml
Dostępność: apteki, w tym doz.pl, podobno Natura i pomniejsze drogerie
Skład: Aqua, Macadamia, Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Glycerin, Beeswax, Mineral Oil (Paraffinym Liquidum), Tocopheryl Acetate, D-panthenol, Polyacrylamide (and) Hydrogenated Polydecene (and) Laureth-7, Allantoin, Propylene Glycol, Diazolidinyl, Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Lilial, Limonene.

Gwoli ścisłości, nie mam problemu z dłońmi. Nie są przesuszone, nawet zimą są dość samodzielne i ogólnie nie muszę im poświęcać szczególnej uwagi. Niestety mam tendencję do skubania skórek, co, jak wiadomo, nie daje ładnego efektu. Co jednak miałam na myśli, pisząc na początku o trudnym okresie dla moich dłoni? Mianowicie, od kilku miesięcy mierzę się z problemem uciążliwych kurzajek, na całe szczęście tylko dwóch, ale i taka niewielka ilość potrafi oszpecić dłoń. Na wizytę u dermatologa musiałabym czekać 3 miesiące, więc postanowiłam załatwić to sama. Najpierw w ruch poszły preparaty apteczne, a jak to nie zdało egzaminu znalazłam sposób z octem i cytryną. Ponieważ dobre kilka dni traktowałam sobie te kurzajki właściwie czystym kwasem, możecie sobie tylko wyobrazić jak bardzo podrażniona była skóra dookoła. Nawiasem mówiąc, kurzajki usunęłam, chwilę był spokój, a teraz zauważyłam, że jedna małpa odrasta (źle usunęłam korzeń) :-/

W każdym razie, pierwszy raz potrzebowałam porządnego kremu do rąk. Polska firma Anida jest mi znana od dziecka, więc gdy tylko sobie o niej przypomniałam, z zainteresowaniem przeczytałam opinie o tym kremie na Wizażu. Jakie było moje zaskoczenie gdy niedługo po tym zauważyłam ten krem a aptece na wrocławskim dworcu PKS. Zapłaciłam za niego chyba 4,70, co w moim odczuciu jest ceną przystępną. Od razu też go zastosowałam. Zapach jest słodki, chyba miodowy, bardzo go lubię. Konsystencja jest gęsta, ale nie zbita, nie utrudnia rozprowadzania.

Co do działania, krem nie zostawia tłustej warstwy, bardzo dobrze się wchłania, a przy tym czuję, że moje dłonie są chronione, nawet gdy umyję ręce. Okolica ranek po kurzajkach jest ukojona i wreszcie nie widać tych obrzydliwych skórek – pozostałości po wypaleniu cytryną z octem. Anida, stosowana w miarę regularnie, wygładziła też trochę skórki wokół paznokci, nie są takie chropowate i mniej się zadzierają. Jestem z niego bardzo zadowolona, nie robi nie wiadomo jakich cudów, ale przy niewielkich podrażnieniach się sprawdza na 5. Cieszy mnie to, że nie muszę go nakładać zbyt dużo aby poczuć ukojenie. Wydajność również na plus



Jeszcze jedno, niektórzy używają tej Anidy do kremowania włosów. Tez spróbowałam, ale chyba nie umiem tego robić, a poszło mi na to dużo kremu. Wolę jego działanie na dłonie. 

W tytule nazwałam go bogatym brzydalem. Chodzi mi o opakowanie i skład. Szczerze mówiąc, wzrokowcy nie zwrócą na niego uwagi, zwykła, biała tubka z pomarańczowymi napisami (nie przepadam za tym kolorem, stąd może moja ocena). Nie jest to jednak aspekt, na który zwracam największą uwagę. Za to zawiera w sobie naprawdę ładne rzeczy. Właśnie porównałam skład mojego kremu z tym co jest podane na Wizażu i trochę się różnią, ale mnie akurat parafina i dwa parabeny na dłoniach ani ziębią ani parzą, dopóki widzę efekt. Jestem ciekawa jak sprawdzi się zimą. Może okaże się, że jednak potrzebowałam lepszej ochrony dłoni :-)

Moja ocena 5/5
Naprawdę polecam!


Pozdrawiam :-)

3 komentarze:

  1. Ooo, nie znam tego kremiku do rąk, w ogóle nie słyszałam o takiej firmie, ale fajnie się zapowiada :)
    Też słyszałam o tej bananowej, ale jest chyba nie do zdobycia w drogeriach, tzn. ja jej nie widziałam, (albo widziałam ale nie zwróciłam uwagi ? ) więc pozostaje tylko zamówienie jej przez internet.. Jak przybędzie mi środków pieniężnych to znów muszę zrobić większe kosmetyczne zakupy - bo jak wiadomo kosmetyków nigdy za wiele :D Spróbuje, spróbuje tego Babydreama :) dziękiii ! :))
    tak w ogóle to obserwuje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam krem z tej serii do zabezpieczania końcówek;) a moja siostra była dzisiaj w tej aptece i nie mieli mojego ulubionego balsamu nr 3:( ciekawe jak często robią zamówienia... może chcesz wziąć udział w rozdaniu u mnie??:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Jeśli spodobało Ci się w moich skromnych progach, zapraszam do częstszych odwiedzin i obserwacji. Na pewno się odwdzięczę :-)